“Plastikowa” gorączka sobotniej nocy

 

beer-served-at-a-bar-thumb16034018Interesująca i chyba trochę kontrowersyjna inicjatywa urzeczywistniła się w pubach i klubach Heywood na północy Greater Manchester. Wraz z pomocą władz miasta wprowadzone zostały do użytku w przybytkach rozrywki i spożywania płynów wyskokowych, poliwęglanowe szklanki.

Prawdopodobnie nie doszło by do tego gdyby nie kampania prowadzona przez pana Mike’a Shepherda. Kim jest ten człowiek?

Wielu z Was słyszało o bardzo smutnej sprawie sprzed 3 lat, kiedy to 27-letnia kobieta, Emma O’Kane została śmiertelnie raniona szklaną butelką przez pijanego dziewiętnastolatka, który w pijanym widzie postanowił rzucić ją do pubu w stronę spokojnie bawiących się bywalców.

Chłopak pożegnał się z wolnością na 4,5 roku ale partner Emmy, Mike, uznał że nie pozwoli aby ta przypadkowa ofiara poszła na marne i rozpoczął kampanię mającą na celu zastąpienie tradycyjnych szklanek bezpieczniejszymi, poliwęglanowymi.

Jak wszyscy wiemy, sobotnie noce co weekend zbierają swoje żniwo, gdy nadmiernie upojeni alkoholem, zwłaszcza młodzi ludzie, tracą nad sobą kontrolę i bardzo często uśmiechająca się jeszcze przed chwilą szklanka stouta, staje się narzędziem do okaleczania, bądz jak to się niestety czasem zdarza – śmierci.

Jak przytacza Heywood Advertiser, każdy podobny incydent to średni koszt około 184 tysięcy funtów, wliczając interwencje służb, pobyt w szpitalu i operacje plastyczne. Nie mówiąc już o kosztach psychicznych, jakie ponoszą ofiary takich przestępstw.

Jak przyznają władze miasteczka, początkowo biznes był sceptyczny co do nowego typu “plastikowych” szklanek, ale jak się okazuje, bywalcy lokalnych pubów i klubów wyrażają się o nich pozytywnie.

Niektórzy pewnie powiedzą, że przecież można by podobny ruch wykonać w innych miastach regionu, a nawet w Manchesterze, który przecież ma niezliczoną ilość imprezowni wszelakich i to tu wydarza się najwięcej tego typu sytuacji. Z drugiej strony, przecież te wszystkie incydenty, jakkolwiek przykre, stanowią niewielki ułamek tego co się wydarza na weekendowych imprezach, na których dominuje pozytywny nastrój zabawy, a nawet jeśli pijaństwa to głupkowatego niż niebezpiecznego. A pisze to człowiek, nad głową którego również była trzymana szklanka w zamiarze uderzenia nią, i to nie o podłogę czy drzwi.

Wiadomo, że alkohol w wielu wypadkach wywołuje agresję, ale bawiłem się na setkach imprez przez wiele lat w tym mieście i poza tym incydentem (który notabene wydarzył się w pracy), nie spotkałem się z podobnymi przypadkami.

Oczywiście, nie będę protestował, jeśli zaczną mi lać piwo w poliwęglan, ale też nie możemy według mnie uginać się terrorowi jednostek, które nie potrafią pić alkoholu i stają się niebezpieczni dla otoczenia. Dlatego szanujmy się, nie wybierajmy się w miejsca owiane złą sławą. I bawmy się – zawsze w doskonałym towarzystwie.

Źródło: Heywood Advertiser

lang=