User Rating: 5 / 5

Star ActiveStar ActiveStar ActiveStar ActiveStar Active
 
Commemorative-coinFunt szterling, czy euro?! Wielka Brytania pozostaje konsekwentna

Kryzys w strefie euro spowodował, że na nowo odżyły dyskusje dotyczące wspólnej waluty. Przypomnijmy, że wprowadzenie euro miało być lekiem na całe zło, miało być zbawieniem dla gospodarki krajów Unii Europejskiej. W owym czasie, gdy w 1992 roku w Maastricht podpisywano traktat zatwierdzający powstanie wspólnej waluty, istniało kilka dobrych i uzasadnionych ekonomicznie powodów, dla których zdecydowano
się na ten krok. Mimo tego nie wszystkie kraje zdecydowały się przystąpić do Unii Gospodarczej i Walutowej. Niektóre państwa po prostu nie spełniły wszelkich wymogów, by do związku przystąpić, a inne jak Wielka Brytania wywalczyły sobie prawo do pozostania poza strefą euro. Lata mijały, kolejne kraje przystępowały do Eurolandu, a na wyspach nic się nie zmieniało. Trudno przypuszczać, że sytuacja ulegnie zmianie teraz, gdy wspólna waluta przeżywa olbrzymi kryzys. Wystarczy wspomnieć, że podczas recesji gospodarczej, która rozpoczęła się w roku 2008, odnotowano znaczący spadek PKB w euro. Obecnie mamy do czynienia z największym kryzysem w historii waluty, który z roku na rok się pogłębia.

Powstanie euro zostało zatwierdzone w roku 1992, kiedy to podpisany został, przez kraje Unii Europejskiej, traktat w Maastricht. Bez wątpienia krok ten podyktowany był dwoma czynnikami. Pierwszym z nich był kryzys finansowy we Francji, który nastąpił w 1983, a drugim upadek muru berlińskiego w 1989 roku. Do życia powołany został Europejski Bank Centralny z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. 1 stycznia 1999 roku swoją działalność rozpoczęła Europejska Unia Monetarna. Dzień później euro zadebiutowało na rynkach finansowych. Podczas szczytu w Brukseli zadecydowano, że do Unii Gospodarczo-Walutowej przystąpi jedenaście krajów. Wśród nich znalazły się: Austria, Belgia, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Portugalia i Włochy. Poza Eurolandem pozostały Dania, Szwecja, Grecja, która nie spełniła wymogów postawionych przed krajami, które chciały dołączyć do strefy euro oraz Wielka Brytania, która z kolei wywalczyła sobie prawo do pozostania poza strefą euro do momentu, gdy rząd nie podejmie decyzji o przeprowadzeniu referendum w tej sprawie. Lata mijały i kolejne nacje przystępowały do Unii Gospodarczej i Walutowej. W 2001 roku świętowano przyjęcie euro w Grecji. W 2007 roku do Eurolandu dołączyli Słoweńcy, a w latach kolejnych strefa euro rozszerzona została o Słowację, Cypr, Maltę i Finlandię. Obecnie liczy ona siedemnaście krajów. Nigdy jednakże na ten krok nie zdecydowali się Brytyjczycy. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka.

Obywatele Wielkiej Brytanii nie chcą euro

W Wielkiej Brytanii poparcie obywateli dla wspólnej strefy walutowej jest niewielkie i to jeden z głównych powodów dla którego żaden z kolejno następujących po sobie rządów nie zdecydował się na wprowadzenie tego kraju do Eurolandu. Na przestrzeni lat nie podjęto nawet decyzji o przeprowadzeniu referendum w tej sprawie, którego wynik i tak wydaje się być z góry przesądzony. Badanie przeprowadzone przez Eurobarometr w 2002 roku pokazało, że jedynie 34% obywateli Wysp Brytyjskich opowiada się za wspólną walutą. Aż 56% było przeciwnych temu pomysłowi. Trzy lata później wyniki sondażu wskazały, że liczba osób opowiadających się przeciwko euro jedynie wzrosła. W 2009 roku przeciwnicy wspólnej waluty stanowili już 64%. Recesja gospodarcza na świecie oraz spadek wartości funta nie spowodowały zmiany stanowiska. Wyspiarze euro nie chcą na co niewątpliwie wpływ ma fakt, że Londyn od lat uważany jest za jedno z największych centrów finansowych świata, a funt szterling jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych walut na całym globie, przy której pomocy przeprowadzanych jest wiele operacji finansowych. Tym samym mieszkańcy wysp najzwyczajniej w świecie nie widzą sensu zastąpienia ich własnej waluty, do której są niezwykle przywiązani, nową. Zaznaczmy w tym momencie, że giełda London Stock Exchange to największa giełda europejska, a zarazem trzecia co do wielkości na świecie.

Wielka Brytania boi się utraty suwerenności

Powodów dla których Brytyjczycy nie zdecydowali się na przystąpienie do Eurolandu, jest oczywiście znacznie więcej. Duży wpływ ma fakt, iż obywatele, a zarazem kolejne rządy sprawujące władzę w tymże kraju, obawiają się, że przyłączenie do Unii Gospodarczej i Walutowej spowoduje, iż wszelkie ważne decyzje dotyczące Wielkiej Brytanii zapadać będą poza granicami państwa, a tym samym wyspiarze utracą pewną część swojej suwerenności, w szczególności w odniesieniu do polityki monetarnej. To właśnie funt szterling uważany jest za symbol brytyjskiej niezależności. Obawiano się także i te obawy nie zanikły, że euro źle wpłynie na interesy Wielkiej Brytanii, jak i również, że wprowadzenie euro niejako wymusi proces dalszych ustępstw, zarówno w polityce gospodarczej, jak i podatkowej. Niepokój przed utratą kontroli nad własną gospodarką zdecydował, że postanowiono zachować funta szterlinga, jako jednostkę walutową w krajach należących do brytyjskiej monarchii.

Zmieniały się rządy, zmieniała polityka, a referendum nie nastąpiło

british-poundWspólna europejska waluta ustanowiona została w 1992 roku. Od tego czasu zmieniała się administracja w Wielkiej Brytanii. Sposób myślenia zarówno obywateli, jak i rządzących pozostał jednak niezmienny. W momencie powstawania Eurolandu monarchia brytyjska znajdowała się pod „panowaniem” konserwatystów, na czele których stał John Major. To właśnie ów premier zadecydował, że jego kraj nie znajdzie się w grupie pierwszych państw wchodzących do strefy euro. W 1997 roku do władzy doszła Partia Pracy i Tony Blair, który obiecał przeprowadzenie referendum w sprawie wspólnej waluty, ale tylko wówczas gdy spełnione zostaną odpowiednie ku temu warunki ekonomiczne. W Wielkiej Brytanii obawiano się, że Unia Gospodarczo-Walutowa nie będzie takim sukcesem, jakiego się spodziewano. Argumentowano to faktem, że w przeszłości załamywało się już wiele związków walutowych. Brytyjczycy chcieli gwarancji, że tym razem tak się nie stanie. Gwarancji tych, co oczywiste, nikt nie był w stanie im udzielić.

Tak” dla poszerzania integracji europejskiej, „nie” dla jej pogłębiania

Polityka Wielkiej Brytanii jest jasno zdeklarowana. Brytyjczycy są i owszem zwolennikami poszerzania integracji europejskiej, ale nie jej pogłębiania. Tworzenie silnych więzi politycznych, czy też ekonomicznych w ramach Unii Europejskiej, to dla wyspiarzy jeden krok za daleko. Krok na który wcale nie mieli i nie mają ochoty się zdecydować. Bez dwóch zdań wpływ na to ma fakt, że gospodarka brytyjska jest o wiele bardziej związana z krajami spoza strefy euro. Wielka Brytania woli pozostawać obserwatorem niż aktywnym uczestnikiem wydarzeń.

Polityka dwóch prędkości?”

Przeciwnicy przystąpienia do Eurolandu w Wielkiej Brytanii są w ofensywie. Nie oznacza to jednak, że euro nie ma w tym kraju swoich zwolenników. Ci, którzy do nich należą wysuwają swoje argumenty przemawiające za tym, iż monarchia brytyjska do Unii Gospodarczej i Walutowej przystąpić powinna. Obawiają się oni, że pozostanie tego państwa poza Eurolandem spowoduje, że zostanie ono odseparowane od pozostałych krajów Unii Europejskiej, a tym samym będzie miało ograniczony wpływ na podejmowanie decyzji wewnątrz wspólnoty i na jej rozwój. Mówi się także o tak zwanej polityce „dwóch prędkości,” polegającej na tym, że Wielka Brytania rozwijać będzie się w innym tempie niż kraje Eurolandu.

Własna, autonomiczna i niezależna brytyjska polityka pieniężna

Wprowadzenie wspólnej waluty oznaczało brak osobnej i suwerennej polityki pieniężnej. Oznaczało powstanie nowego tworu, Europejskiego Banku Centralnego, który nie tylko prowadzi politykę pieniężną, ale także ustala stopy procentowe. Oznaczało utratę przez państwa członkowskie odrębnych krajowych polityk monetarnych. Na to Brytyjczycy zgodzić się nie zamierzali.

Wielka Brytania prowadzi własną, autonomiczną i niezależną politykę pieniężną, która znajduje się w gestii Banku Anglii, który aczkolwiek znacznie poturbowany, to jednak przetrwał kryzys gospodarczy w jednym kawałku.