User Rating: 5 / 5

Star ActiveStar ActiveStar ActiveStar ActiveStar Active
 

Rząd Bety Szydło obejmuje państwo w wyjątkowo trudnej dla Polski sytuacji geopolitycznej. Pozycji nie poprawia katastrofalna sytuacja budżetowa naszego kraju.

W ostatnim tygodniu września, gdy w Polsce trwała w najlepsze kampania wyborcza, w Nowym Jorku doszło do spotkania szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Wiktoriewicza Ławrowa z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerry’m.

Rząd Bety Szydło obejmuje państwo w wyjątkowo trudnej dla Polski sytuacji geopolitycznej. Pozycji nie poprawia katastrofalna sytuacja budżetowa naszego kraju.

W ostatnim tygodniu września, gdy w Polsce trwała w najlepsze kampania wyborcza, w Nowym Jorku doszło do spotkania szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Wiktoriewicza Ławrowa z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerry’m.

Oficjalnym powodem spotkania i rozmowy była obecność rosyjska w Syrii i jej wzrastające zaangażowanie w tym kraju. Z oficjalnego komunikatu przedstawionego prasie wynika jedynie, że obaj ministrowie dyskutowali o tym w jaki sposób rozwiązać problem  chaosu na Bliskim Wschodzie oraz co zrobić aby uniknąć przypadkowych incydentów z udziałem sił zbrojnych USA i Rosji. Trzy dni później John Kerry spotkał się z europejskimi dyplomatami w Wiedniu i później powiedział dziennikarzom, że jest zgoda większości europejskich państw na zachowanie Syrii jako całości państwa, przy czym między USA a Rosją istnieją „różnice zdań” co do politycznej przyszłości prezydenta Al - Asada. Czy Syria była jedynym tematem rozmowy między Kerrym a Ławrowem? Niekoniecznie. Choć spotkanie odbyło się w cztery oczy, trudno się spodziewać, aby obaj politycy nie rozmawiali o sytuacji na Ukrainie i w Europie Środkowej. Tym bardziej, że kilka dni później, na oficjalnej stronie internetowej Kremla pojawił się tekst porozumienia rosyjsko – białoruskiego o powołaniu na terytorium Białorusi dwóch rosyjskich baz wojskowych. Jedna z nich miałaby powstać w Baranowiczach, druga w Grodnie. To ostatnie miasto znajduje się niedaleko polskiej granicy będącej też wschodnią granicą NATO. O sprawie pisały media, ale mimo to przedstawiciele NATO nie zaprotestowali przeciwko pomysłowi utworzenia tych baz. Nie zapowiedzieli również jakichkolwiek działań dyscyplinujących Moskwę i domagających się od niej odsunięcia wojska od granic NATO. Jeśli wierzyć mediom, to sprawa Syrii zajmuje w aktualnych relacjach amerykańsko – rosyjskich znacznie ważniejsze miejsce niż Europa Środkowo –Wschodnia.

Na to samo wskazuje treść wywiadu udzielonego rozgłośni RMF FM przez Richarda Pipesa. Pipes - były doradca prezydenta Reagana ds Europy Wschodniej, wyraźnie dał znać, że rząd USA nie będzie popierał żadnych starań Polski o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej, ani o zwrot wraku tupolewa. W tym kontekście ważny jest raport opublikowany w marcu 2015 przez amerykański ośrodek analityczny Stratfor (zajmujący się analizami politycznymi na potrzeby Centralnej Agencji Wywiadowczej). O raporcie pisaliśmy w numerze 13/2015. Amerykańscy analitycy zwrócili uwagę na „przełom”, jaki się dokonał w stosunkach amerykańsko – irańskich po porozumieniu w sprawie irańskiego programu nuklearnego. USA i Iran powoli odbudowują dobre relacje, a dodatkowo łączy je wspólna walka przeciwko Państwu Islamskiemu. Między wierszami napisano wyraźną wskazówkę, iż irańskie pola naftowe są łakomym kąskiem dla amerykańskich koncernów paliwowych. Z tych wszystkich wydarzeń płynie wniosek, że rządy USA i Rosji próbują dojść do porozumienia, na mocy którego Amerykanie dadzą Putinowi wolną rękę w Europie Wschodniej w zamian za zagwarantowanie sobie wpływów na Bliskim Wschodzie. To oznacza, że koncepcja PiS, aby bezpieczeństwo Polski oprzeć na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, wydaje się być złudna. Amerykanie nie będą upominać się o sprawy polskie, jeśli Putin zagwarantuje im, że nie będzie się wtrącał w ich interesy na Bliskim Wschodzie. Dla Polski takie porozumienie jest śmiertelnie niebezpieczne, bowiem pozwala realizować politykę imperializmu Władimira Putina. A Putin, który już u zarania swoich rządów w 2000 roku oświadczył, iż „Rozpad Związku Sowieckiego był największą katastrofą geopolityczną XX wieku”, konsekwentnie realizuje strategię odbudowywania rosyjskich wpływów na terenach byłego ZSRR. Jednym z intelektualnych twórców tej strategii jest osławiony „Szaman z Kremla” czyli Aleksander Gejlewicz Dugin – zwolennik eurazjatyzmu (doktryna mówiąca o konieczności odbudowy Rosji w granicach Imperium z 1900 roku), który w wywiadzie dla „Frondy” uczciwie przyznał, że w interesie Rosji nie jest istnienie niepodległego państwa polskiego. Taki rozwój wydarzeń postawi Polskę w sytuacji trudnej – będziemy członkiem NATO, którego główny sojusznik – USA – po raz kolejny „wystawi”. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt coraz bliższej współpracy Rosji z Niemcami m.in. przy budowie gazociągu Nordstream łączącego oba kraje i pozwalającego na dostarczanie rosyjskiego gazu do Niemiec z pominięciem Polski.

           Jakie więc będą relacje polsko – amerykańskie ugruntowane wieloletnimi tradycjami i współpracą w ramach NATO? W tym kontekście pojawiają się znowu dwa ważne wydarzenia. Pierwsze miało miejsce 19 marca 2015 roku w brytyjskim parlamencie. Polska została wskazana jako jeden z  ostatnich  krajów na kontynencie europejskim, który nie uregulował odpowiednio kwestii odszkodowań wobec spadkobierców Holocaustu. W lipcu tego roku, 46 amerykańskich kongresmenów wsparło żydowskie roszczenia względem Polski. W specjalnym liście do Johna Kerry’ego zażądali wsparcia ich działań mających na celu wymuszenie na Polsce wypłat odszkodowań za majątki Żydów zamieszkujących II Rzeczpospolitą, którzy potem stali się ofiarami niemieckich zbrodni. Z problemem tych roszczeń (wynoszą około 60 miliardów dolarów) będzie się musiał zmierzyć rząd PiS. Problem w tym, że równolegle będzie musiał zmierzyć się z potężną zapaścią finansów państwa (piszę o tym w  drugim artykule) i na zaspokojenie żydowskich roszczeń nie będzie miał pieniędzy. W rezultacie, wpływowe koła żydowskie (inicjatorem listu do Kerry’ego była Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego) będą naciskać na amerykański rząd. Zmuszony do wybierania między Warszawą a Tel-Aviwem, Waszyngton wybierze drugą opcję (historia dała nam dziesiątki przykładów uległości amerykańskiej administracji wobec lobby żydowskiego). Sprawa się komplikuje, bo lobby żydowskie ma ogromne wpływy w międzynarodowych instytucjach finansowych, które pożyczyły Polsce ogromne pieniądze.

             Zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości nie jest również na rękę kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która w roli polskiego rządu chętniej widziałaby proniemiecką Platformę Obywatelską. To źródło potencjalnych napięć między Warszawą a Berlinem. Skutkiem tego może być bardziej antypolska polityka Merkel, np. wymuszanie na Unii Europejskiej zwiększenia kwot imigrantów, których ma przyjąć Polska. W rewanżu PiS, może powrócić do ustawy, którą przygotował w 2007 roku, a która miała anulować ważność przedwojennych ksiąg wieczystych, na podstawie których spadkobiercy niemieckich właścicieli odzyskują mienie przodków na Warmii i Mazurach. Może również zacząć ograniczać wpływy gospodarcze niemieckie na zachodnich terenach Polski. Doświadczenia polityki lat 2005 – 2007 każą przypuszczać, że rząd PiS będzie antagonizował Niemcy, używając m.in. retoryki historycznej. To oczywiście doprowadzić może do kolejnego niemiecko – rosyjskiego sojuszu przeciwko Polsce. Wspólnota unijna niewiele tu pomoże. Po pierwsze dlatego, że w UE dominujący głos mają właśnie Niemcy. Po drugie dlatego, że Unia trzeszczy w posadach. Cytowany wyżej amerykański ośrodek analityczny Stratfor prognozuje rozpad Unii Europejskiej do roku 2025. To oznacza, że na Starym Kontynencie powstanie zupełnie nowy ład polityczno – gospodarczy, w którym trzeba będzie odnaleźć dla siebie miejsce.