User Rating: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 
Początek roku to z reguły, i wbrew pozorom(bo po długim wolnym) niełatwy czas. Szczerze mówiąc, dla mnie jest to najgorszy moment w całym roku. Za oknem zimno, często deszcz i szaruga, a najbliższy miesiąc nie zapowiada żadnych zmian. Ani zawodowych, ani wakacyjnych, ani aury, a jeśli nawet,-to raczej na gorsze, bo może być oprócz deszczu jeszcze mróz.
Czas świąteczny pozostawił po sobie pewnego rodzaju „spustoszenie”. W ramach tego stanu wyliczyć można: rozleniwienie, utratę codziennego rytmu, i niestety ociężałość. W dodatku często dosłowną, i widoczną nie tylko na wadze. Umęczony świętami i mieszanką potraw, oraz trunków organizm ledwo „zipie”.Nie chcę używać tak mocnych słów jak lenistwo, obżarstwo, czy pijaństwo, myślę jednak, że w okresie świątecznym każdemu się kiedyś, coś podobnego przytrafiło, więc wymieniam.
W ramach noworocznego zastoju, żeby nie powiedzieć kryzysu, wynikającego przede wszystkim z kresu „laby” już sam powrót do pracy napawa niepokojem, a nawet wręcz lękiem.
Zdecydowanie łatwiej jest wyskoczyć z kołowrotu, niż „wprządź się” w niego na nowo.
No i jeszcze te stresujące noworoczne postanowienia!?,-potrzebne są jak piąte koło u wozu!
Jednak bez nich, to jakoś głupio!,...bo to jakby poddać się bez walki, zrezygnować, „zbylejaczeć”!
Przecież jakieś nowe, albo i te stare, -te co zawsze choćby, czyli poprawy, a może nawet inspirujące postanowienia - wyzwania warto mieć?!
W końcu życie to walka także z samym sobą, często zresztą niestety głównie ze sobą!
My sami mamy największy talent do samozagłady!
...a cóż to za samozagłada?!
Jeśli zapytają mnie bardzo dobrze ułożeni i poukładani ludzie, jeśli tacy istnieją?,-to bez wahania wymienię:ano Panie:zgoda na bylejakość, lenistwo, brak ambicji, chciwość/w ramach której „łapiemy się” często na skąpstwo i obżarstwo, niechęć do zmian, zwątpienie, bierność, poddawanie się, lęk, itp.
Nie chcę moralizować, nie śmiałabym i nie mam do tego prawa.
Mam jednak potrzebę dzielenia się swoimi obserwacjami i wynikającymi z nich spostrzeżeniami, oraz własnym doświadczeniem z przeżytych lat, więc pozwalam sobie na tego typu „ wymieniankę” na piśmie.
Co jednak z tymi noworocznymi postanowieniami?!
Intuicja podpowiada, ...nawet wręcz nakazuje!, że warto by się jednak zmobilizować i coś zmienić. Może by tak schudnąć?, choćby tylko usportowić się trochę, no i więcej poczytać co piszą ci mądrzejsi ludzie. Krótko mówiąc warto zrobić jakieś postanowienia i już! Ważne żeby nie były za ambitne, bo wtedy, zważywszy na poświąteczny kryzys, łatwo o błyskawiczną kapitulację!
No a jak już będziemy robić te postanowienia, to należy pomyśleć nie tylko o powabnym ciele i tzw. intelekcie, ale i o „wnętrzu”,- czyli o tzw. duszy.
Bo jeśli mamy piękną duszę to nawet z bardzo zmęczonego ciała przebija wewnętrzny blask.
Jeśli natomiast środek jest pusty, to nie pomogą żadne diety, ćwiczenia, kosmetyki, a i mądre książki nie uchronią od egzystencjalnej frustracji i depresji .
Jeśli byłabym zmuszona wybierać to wolę mieć dodatkowy wałek na brzuchu i radość wynikającą z życia w zgodzie ze Wszechświatem, sobą i naturą, niż idealne ciało i wątpliwą pewność siebie z powodu perfekcyjnego wyglądu i bycia na czasie!
Co więc z tymi noworocznymi postanowieniami?
Nic!-trzeba zrobić, i co ważniejsze konsekwentnie je realizować!
Tempo i terminy nie są tu najważniejsze!Liczy się natomiast codzienna konsekwencja.
To, że nam powoli wszystko przychodzi, to naprawdę bez znaczenia.
W końcu cierpliwi osiągają cele, a nie ci najszybsi!
A poza tym wielkie rzeczy rodzą się z trudem, i w bólu.
Inaczej nie wiedzielibyśmy, że są aż tak wielkie. Warto więc wyznaczyć sobie priorytety i do dzieła!
W końcu mamy czas do następnego Nowego Roku!

Joanna Dudzic