User Rating: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 
-Sebastian Fortuna w rozmowie z Joanną Dudzic odpowiada na istotne pytania
J.D.: Przeglądając Facebooka moją uwagę zwróciło zdjęcie przedstawiające fragment wnętrza, a w nim kotarę z umieszczonym na niej hasłem. Miejsce przypominało coś w rodzaju świetlicy.
Zdjęcie, jak zdjęcie, jednak umieszczony na kotarze napis był zastanawiający. Jego treść brzmiała:
Jest to jedyna choroba z której zdrowiejąc można stać się lepszym człowiekiem”.
Autor zdjęcia jako komentarz dodał:”Muszę Wam powiedzieć sekret...właśnie minęło 10 lat w trzeźwości. Dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze wspaniałych ludzi, którzy dali mi nadzieję odszukać sens życia i Jego Miłość. Dziękuję”.SFczlowiek420
Parę lat wcześniej poznałam człowieka/ Sebastiana Fortunę/, który to napisał. Już wtedy jawił mi się jako otwarty, interesujący, inteligentny i zaangażowany w działalność społeczną młody Polak. Potem, trochę przy okazji, dowiedziałam się, że spełnia się jeszcze jako muzyk, a swoją działalnością prospołeczną wspiera potrzebujących. Bez namysłu, posługując się poczciwym Facebookiem napisałam do Sebastiana z prośbą o podzielenie się swoim doświadczeniem, o jego chorobie, leczeniu i stawaniu się lepszym człowiekiem, oraz roli Boga w tym wszystkim. W odpowiedzi odpisał:
S.F.:”Cóż ja nie mam nic przeciwko, a cała zasługa należy do Boga, ja tylko wyraziłem pokorę i wolę by nie kombinować, - jestem za!”
J.D.:Znowu napisałam:” Chciałabym Cię prosić o danie świadectwa i tego zdjęcia z tekstem/...jest to jedyna choroba.../. Proszę o to dla czytelników naszego portalu, który łączy różne pokolenia, oraz szerzy prawdę. Jest to o tyle ważne, że szczególnie promujemy ludzi walczących o prawdę, odważnych, walczących ze sobą”, i co najważniejsze szerzymy prawdę i świadomość społeczną, oraz trzeźwość w kontekście wychowywania zdrowego społeczeństwa.
Poprosiłam Sebastiana o adres mailowy, a następnie zadzwoniłam, porozmawiałam i wysłałam mu na początek 3 pytania:
1.Czy pamiętasz moment, w którym dotarło do Ciebie że jesteś chory i że należy podjąć leczenie?
2.Jak wyglądało leczenie i co się zaczęło dziać w ramach procesu leczenia – zdrowienia?
3.Co to znaczy być lepszym człowiekiem?
Oto co w odpowiedzi napisał Sebastian Fortuna:
Tak, pamiętam ten moment, bo to był głęboki upadek moralny tzw. dno, na którym się znalazłem...”za mało na życie za mało na śmierć...” -jak mówi jedna z moich piosenek. To był okres, kiedy nie umiałem już żyć, ani pijąc, ani próbując trzeźwieć,..wszystkie rzeczywistości mnie przytłaczały. Ta choroba niestety jest bardzo podstępna, bo kreuje iluzje życia, i osoba która w niej jest, zawsze myśli ze jest z nią wszystko w porządku..., i tak było ze mną. Utraty świadomości, długi, przepijanie wypłat, przepijanie prezentów, przepijanie życia czy na smutno, czy to na wesoło.., byle pić i upodlić się „ na maxa”!
W taki właśnie sposób doprowadziłem siebie na samo dno, gdzie było tylko jedno wyjście: śmierć lub życie.
Kiedy byłem już kompletnie sponiewierany ..., gdy na swoje 30 urodziny postanowiłem, że po raz kolejny tym razem się nie upodlę,...nie upije, ...wpadłem w ciąg kilkudniowy. Po trzech dniach pobity i zniszczony wróciłem do domu, lecz tam niestety nikt mnie nie chciał już widzieć. Właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że to chyba teraz moje dno...,i wtedy po raz pierwszy,...szczerze zapragnąłem być trzeźwy. Nie wiedziałem jeszcze jak,...znalazłem tylko numer telefonu do człowieka z AA do którego zadzwoniłem...!
Bóg postawił mi tego człowieka na drodze bym mógł z pokorą uczyć się żyć na trzeźwo, i w służbie miłości.
To właśnie na drodze trzeźwości, gdy zobaczyłem ile zła wyrządziłem innym ludziom, pojawiła się myśl o naprawianiu krzywd, zadośćuczynieniu..., obrachunku moralnym, chęci bycia lepszym człowiekiem, nie bogatszym lub supermenem tylko dobrym i życzliwym. To tu pojawiła się myśl, że chyba jest coś więcej niż ja i moje dążenie do szczęścia poprzez przyjemności.../”w końcu, musi coś być za zakrętem”/. Na końcu mej drogi, lub na początku nowej drogi życia pojawił się On -Jezus Chrystus..., Bóg który kocha nawet takiego jak ja. Poprzez swoją śmierć ...zbawił mnie, zbawił nas wszystkich,...i doświadczyłem zbawienia, uznałem Jezusa za mojego Zbawiciela. Nawróciłem się z miłości, dzięki ludziom których On postawił mi na drodze,...i zacząłem tworzyć, wróciłem do grania i pisania muzyki,...do marzeń i pragnień które pochodzą od Niego.
Dzisiaj uwielbiam Jezusa w modlitwie i pieśni, nadal kocham Rock&rolla i wraz z zespołem CorAdCor (kiedys ProZero), jak i w Diakoni uwielbienia kocham Go w każdej chwili swojego życia, w każdej melodii którą zagram, kocham także w kazdym słabszym dniu i smutku oraz trosce bo to też jest czescia mego życia. Pokój i wiara przyszły wraz z darem Ducha Świętego,... i choć nadal się potykam to wiem, że ze wspólnotą ludzi, z ich miłością oraz wiarą dam radę iść , iść przez życie..., i już nie sam...nigdy!
Dlatego uważam że dzięki tej chorobie moje życie zmieniło się o 100%,- bo znalazłem sens i stałem się innym człowiekiem. Sebastian F.(08/05/2017).
J.D.:Dziękuję za szczerość, odwagę i piękne słowa, zarówno w imieniu naszych czytelników, jaki swoim. Niewiele ludzi tak odważnie potrafi mówić o swojej drodze, a o upadkach prawie nikt. Mam nadzieję, że ta nasza konwersacja zapoczątkowała kolejne, bo według mnie duchowość i rozwój człowieka w tej dziedzinie,- to właściwie najistotniejszy aspekt naszego życia.
Liczę, że w kolejnej rozmowie opowiesz naszym czytelnikom o swoim graniu, i muzyce tworzonej przez i dla Niego.

Na koniec dziękuję za Twój czas! /J.D./