Przyznam, że odrobinę naiwnie postrzegałem Wielką Brytanię do czasu kiedy tu przyjechałem na początku marca 2006 roku. Wiązało się to z pewnością ze zwykłą ignorancją, bo choć wiele uczyliśmy się na lekcjach historii o tym kraju w kontekście wydarzeń międzynarodowych, to moja wiedza na temat życia w tym kraju opierała się niemal wyłącznie na bardzo ogólnikowych informacjach i wyobrażeniach rodem z wiadomości telewizyjnych i filmów.
Pewnie nie tylko ja doznałem lekkiego szoku, gdy zobaczyłem jak wygląda weekendowe życie młodych (i nie tylko) Anglików – picie niemal od momentu zakończenia pracy, stany agonalne przed godziną 23.00, prowokacyjnie ubrane niewiasty i generalne poalkoholowe zezwierzęcenie, wyrażające się przez agresję na ulicach, nieprzytomnych ludzi śpiących pod budynkami i wymiociny na chodnikach w niedzielne poranki. Dziś dla wielu z nas po latach spędzonych w tym kraju, takie widoki nie są już dla nas niestety niczym specjalnym i zaskakującym.
Tego samego zdania jest vice-szef Greater Manchester Police, Ian Hopkins, który wypowiedział się po ostatniej weekendowej akcji policyjnej o kryptonimie ‘Operacja Norham’, która miała na celu skontrolowanie lokali sprzedających alkohol.
W ostatni piątek i sobotę 300 oficerów policji złożyło niezapowiedziane wizyty w przybytkach rozrywki w Greater Manchester. Stróżom prawa towarzyszyli między innymi pracownicy organów wydających licencje na sprzedaż alkoholu, a nawet oficerowie straży granicznej.
Celem tej szeroko zakrojonej akcji było kontrola właścicieli i sprzedawców, pod kątem sprzedaży napojów wyskokowych osobom niepełnoletnim (między innymi poprzez kontrolowane zakupy) jak również informacja na temat zagrożeń związanych z nadużywaniem alkoholu. W wyniku przeprowadzonej operacji, cztery lokale zostały zamknięte jak również dokonano czternastu aresztowań.
Pan Hopkins wyraził ubolewanie iż prawo, które miało zmienić kulturę picia w Wielkiej Brytanii (przypomnijmy, przed liberalizacją przeprowadzoną w roku 2005, lokale mogły sprzedawać alkohol wyłącznie do godziny 23), spowodowało że ludzie piją równie intensywnie co poprzednio, jednak o wiele dłużej, co sprawia sporo kłopotów policji. Równie niedobre według niego jest samo trywializowanie przez resztę społeczeństwa problemów z przemocą po alkoholu w miastach jako coś zupełnie normalnego w piątkową czy sobotnią noc. Dlatego policja operacją ‘Norham’ chciała przypomnieć wszystkim, że przemoc wywołana przez nadmierne picie będzie stanowczo karana przez stróżow prawa.
Nie sposób się nie zgodzić z vice-szefem naszej lokalnej policji – nawet nas Polaków, znanych z tego że za kołnierz wylewać nie lubimy, mierzi zachowanie wielu pijanych Brytyjczyków w weekendowe noce. Alkohol, jak każdy narkotyk, też trzeba umieć spożywać.
Trudno powiedzieć czy tego typu akcje mogą przynieść pozytywny rezultat, w takiej skali jakiej życzyłaby sobie policja, ale sądzę że to nie stróże prawa powinni być odpowiedzialni za pijących, tylko sami pijący za własne zachowanie po spożyciu znacznej ilości napojów wysokoprocentowych. A przede wszystkim przed takim zachowaniem powinna chronić elementarna przyzwoitość i poszanowanie praw innych ludzi, z którymi w tym mieście żyjemi i pracujemy. Jesteśmy zwierzętami, ale mamy rozwinięty mózg i powinniśmy przewidywać własne postępowanie w stanie upojenia alkoholowego, po to by nie narażać na szkodę niewinnych osób, a ludzie, którzy rozpoczynają pracę o poranku w niedzielę, nie musieli do pracy iść ulicami slalomem, omijając rozrzucone kebaby, plamy krwi lub wymiociny. Szanujmy się.
Źródło: M.E.N Media, bbc.co.uk, dreamstime.com
