Początki rodzicielstwa do łatwych nie należą…

W życiu niemalże każdej dorosłej osoby przychodzi taki moment, gdy podjęta zostaje decyzja o posiadaniu potomstwa. Kilka miesięcy intensywnych starań i…dwie kreski na teście ciążowym to jednoznaczna informacja. Już niebawem marzenia przyszłych rodziców się spełnią. Dziewięciomiesięczne oczekiwania, po których można oznajmić całemu światu niezwykle radosną wiadomość: „Zostaliśmy rodzicami!!!” Wkrótce jednak okazuje się, że narodziny dziecka to nie tylko czas radości i świętowania, ale także czas prawdziwej próby zarówno dla matki, jak i ojca.

Początki rodzicielstwa do łatwych nie należą…

babyDziecko przychodzi na świat i nagle w naszym dotychczas uporządkowanym życiu pojawia się nowa osoba. Osoba, która wymaga od nas pełnego zaangażowania i poświęcenia. Osoba, która całkowicie zmienia nasz sposób patrzenia na rzeczywistość. Osoba, która odmienia nasze priorytety. Problem polega na tym, że tak do końca nie jesteśmy w stanie odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Nie do końca wiemy jak dbać o tą małą istotkę, która tak nagle zawładnęła naszym życiem. Nieprzespane noce, bezustanne karmienie, ciągłe zmienianie pieluch… to zaledwie początek. Nieprzerwalnie zamartwiamy się jak podołać wychowaniu dziecka; jak ustrzec się błędów wychowawczych, jak zapewnić naszemu „aniołkowi” jak najlepszą, najjaśniejszą przyszłość. Pojawia się wiele pytań i wątpliwości, ale także planów i marzeń dotyczących dnia jutrzejszego. Po latach większość opiekunów z rozrzewnieniem powraca myślami do tych lat, gdy dopiero uczyli się co to znaczy być mamą, co znaczy być tatą. Jednakże młodym rodzicom wcale nie jest do śmiechu, a dokładniej mówiąc nie zawsze jest im do śmiechu. Pierwsze miesiące to nie tylko brak odpoczynku i ciągłe zmęczenie, ale także wiele niezwykle radosnych i szczęśliwych chwil. Patrząc na nowo narodzone dziecko każdy rodzic odczuwa ogrom bezwarunkowej miłości. Wie, że dla swojego małego „aniołka” jest w stanie całkowicie się poświęcić. Jest w stanie znieść dosłownie i w przenośni wszystko.

Co, gdy nic nie idzie po naszej myśli

Obecnie wielu młodych rodziców, zdając sobie sprawę z tego, że nie są w stanie poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami samodzielnie, nie boją się prosić o pomoc. Najczęściej pierwszymi osobami, do których zwracamy się o wsparcie są nasi własni rodzice, a w szczególności mamy, które mają już przecież spore doświadczenie w wychowywaniu dzieci i w opiece nad niemowlętami. Nawet najmniejsza pomoc może okazać się zbawienna.

Małe dziecko w domu to także niesamowite wyzwanie dla małżeństwa, dla związku. W tym trudnym czasie, partnerzy nie mogą, a w każdym razie nie powinni, zapominać o sobie nawzajem. Każda kobieta powinna czuć wsparcie ze strony swojego mężczyzny. Powinna wiedzieć, że nie została zostawiona sama sobie, że ma kogoś na kim może polegać. Mężczyzna, z kolei, nie może czuć się opuszczony przez swoją partnerkę. Nie może czuć, że od momentu, gdy dziecko pojawiło się na świecie, zszedł na drugi plan, czy też kompletnie przestał się liczyć.

Nowo upieczone matki bardzo często popełniają ten sam prosty błąd. Błąd polegający na tym, że uważają one, iż ojcowie nie umieją opiekować się maleństwem tak dobrze jak one same. Wierzą, że mężczyźni nie są w stanie sprostać zadaniu. W rezultacie panowie zostają wykluczeni z opieki nad niemowlęciem. Tym sposobem kobiety same odmawiają sobie prawa do odpoczynku i do pomocy.