
Kabaret Moralnego Niepokoju
-rozmowa z artystami tego kabaretu:
Przemkiem Borkowskim i Magdą Stużyńską-Brauer , którą przeprowadziła dla nas Agnieszka Kuczyńska
The Dancehouse 21 września 2012roku
Aga: Bardzo miło nam widzieć Państwa w Manchesterze, czy to Wasz pierwszy występ w UK?
Przemek: Pierwszy raz w Manchesterze.
Magda: Mam nadzieję, że nie ostatni.
Aga: Jak wam się tu podoba? Czy rzuciło się wam w oczy coś nadzwyczaj kontrastującego z Polską rzeczywistością? Czy ludzie na ulicach i w restauracjach zachowują się inaczej?
Przemek: Tak, dzisiaj byliśmy chyba na głównym placu w Manchesterze i była tam demonstracja Muzułmanów… No to w Polsce jeszcze tego nie ma. Zdecydowanie nie rozumieliśmy przeciwko czemu.

Aga: Może lepiej w bezpiecznej Polsce się na ten temat dowiedzieć.
Przeczytałam na Waszej stronie, że do miłych wydarzeń z historii kabaretu zaliczacie występ przed Polska publicznością w Londynie.
Czy to samo możecie powiedzieć o tegorocznych występach w Manchesterze?
Przemek: Dzisiaj było bardzo miło, wspaniałe przyjęcie, także obawiam się, czy państwo tego chcą czy nie – jeszcze tu wrócimy.
Magda: Ja niestety nie mogę odnieść się do poprzednich występów, ale nie podejrzewam, żeby to przyjęcie różniło się od poprzedniego. Pomidorami na pewno nie zostaliście obrzuceni a myślę, że jak zawsze byliście przyjęci bardzo gorąco. Ja na przykład jestem tym wszystkim po prostu zachwycona . Od niedawna mam przyjemność bycia w kabarecie i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Bardzo cieszy mnie takie ciepłe przyjęcie. Zawsze tam gdzie jest kabaret jest fajnie, wesoło i…
Aga: …i dzieje się coś ciekawego.
Przemek: Dopóki nie było z nami Magdy to nas obściskiwano, a teraz tylko Magdę.
Aga: Czy będą powstawały skecze zainspirowane tą wizytą?
Przemek: Kto wie. Tego nigdy nie można wykluczyć. Wie Pani, skecz tak jak jabłoń, nie od razu wydaje owoce, czasem trzeba na to poczekać.
Aga: Ale ziarenka już są.
Zauważyliśmy podczas występu, ze dobrze radzicie sobie z językiem angielskim. Czy może zamierzacie kiedyś przygotować występ dla angielskiej publiczności?
Przemek: Wie Pani, kiedyś dawno temu, w Polsce, mieliśmy występ po angielsku.. (śmiech) – naprawdę! Graliśmy dla jakiejś firmy w Gdańsku, w której po prostu część osób na widowni była anglojęzyczna i dlatego przetłumaczyliśmy kilka skeczy na angielski. Nie wiem jak to wyszło, trudno teraz i nam samym to ocenić.
Aga: Ile historii z waszego życia zawartych jest w skeczach?
Przemek: Wszystko to jest prawdą.
Magda: Ja myślę, że Robert jest bardzo otwarty na rzeczywistość i podpatruje. Ma taki wyczulony słuch na to co się dzieje dookoła i właśnie rzeczywistość go inspiruje. Czerpie z życia i z tego co go otacza. Obserwuje wszystko, swoje otoczenie najbliższe i nieco dalsze i tak zwaną ulicę. Śledzi to co się dzieje w prasie, na świecie i to go inspiruje. Także to wszystko jest jak najbardziej autentyczne.
Przemek: Każdy może znaleźć się w skeczu. Pani także, niech Pani uważa. On tam siedzi, i udaje że nie słucha ale ohoho ..
Aga: W 2007 roku zostaliście nagrodzeni statuetką ‘Świrów’. Czy spodziewaliście się tej nagrody?
Przemek: Od około 11 lat jesteśmy w kabarecie więc czekaliśmy już od dłuższego czasu na to, że ktoś nas zauważy i nam tą nagrodę przyzna. Wreszcie się udało.
Aga: Jakie są wasze wrażenia ze współpracy z Panią Magdą?
Magda: To ja może wyjdę (śmieje się)
Przemek: Nie no, wrażenia są wspaniałe. (Magda zatkaj uszy) Magda jest naprawdę osobą uroczą. Oprócz tego, że jest niezwykle utalentowana, świetnie odnalazła się w naszym kabarecie. A to nie jest przecież takie proste. Aktorstwo sceniczne różni się od tego naszego wygłupu. Magda bardzo dobrze wstrzeliła się w nasz zespół. Jest do tego osobą bardzo sympatyczną, świetnym kompanem także od kieliszka.. tak, że same superlatywy.
Aga: Także przyszłość jak widać jest jasna.
Kim chcieliście zostać jak byliście mali i jak to się ma do teraźniejszości?
Magda: Ja chciałam zostać kosmonautką. Mówię serio, naprawdę. Najpierw chciałam zostać kosmonautką, dopiero potem aktorką lub piosenkarką.
Aga: To ostatnie można powiedzieć, że też się Pani spełniło.
Magda: No tak, muzyką rzeczywiście interesowałam się od dawna Ale naprawdę chciałam bardzo zostać kosmonautką i ciągle mam nadzieję, że stanie się to jeszcze za mojego życia, i że nie będę dość stara na to żeby polecieć w kosmos. Może jeszcze doczekam takiej podróży? Ale tak poważnie mówiąc to kosmonautką już nie chciałabym być – mimo wszystko!
Przemek: Ja chciałem być w dzieciństwie, w zasadzie w młodości, przywódcą zwycięskiego powstania przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Niestety Związek Radziecki się rozpadł i musiałem wylądować w kabarecie.
Aga: A jakie są plany na przyszłość, co się zmieniło i co chcielibyście jeszcze osiągnąć niekoniecznie w tym zawodzie?
Przemek: Ja chciałbym nacisnąć ten guzik, który wystrzeli rakietę, która Magda poleci w kosmos.
Magda: ..chcesz mnie wystrzelić w kosmos? (śmieje się)
Ja bym chciała pojechać do Ameryki południowej.
Aga: Jakie macie hobby?
Przemek: Moje hobby to jest tokarstwo. (śmieje się) Nie, przepraszam, bo ja czytam ostatnio „Panią Bovary” i tam była postać jednego człowieka którego hobby to właśnie było tokarstwo. Miał na strychu małą tokarnię i tam sobie toczył różne fajne rzeczy. Bardzo mi się to spodobało.
Magda: Jedzenie jest naszą pasją… Ale tak serio mówiąc to, ja myślę, że tak się szczęśliwie składa, że to co robimy, czym się zajmujemy zawodowo, z czego żyjemy, to jest też nasze hobby więc to jest bardzo szczęśliwe połączenie wydaje mi się.
Przemek: No i można dużo jeść.
Aga: Podczas dzisiejszego występu padło takie zdanie:”Czytelnictwo w Polsce siada, a nawet leży(…)”. Czy macie nadal czas na książki? I co ostatnio czytujecie?
Przemek: Ja czytuję od jakiegoś czasu. Oczywiście kiedyś jak byłem młodszy, to czytałem namiętnie, potem przez jakiś czas mi to minęło, bo poszedłem na polonistykę (śmieje się) a tam się nie czyta. Ale od jakiegoś czasu mam taki plan, który nawet realizuję i w ramach tego planu czytam książki. W zasadzie w tym roku przeczytałem sześć i to jest dobrze. Podnoszę średnią. Ale faktycznie rzeczywiście Polacy bardzo mało czytają. Mnie to osobiście boli.
Aga: A może jakieś konkretne tytuły?
Przemek: Teraz czytam właśnie „Leśne morze” Igora Newerlego, oraz książkę poleconą mi przez Piotra Bałtroczyka, „Panią Bovary” i jakieś tam jeszcze inne głupoty.
Magda: Ja dawniej dużo więcej czytałam, to prawda. I to zdecydowanie. Zwłaszcza, że rzadko potrafię się tak całkowicie wyłączyć z otoczenia, żeby się skupić na książce. W pracy zazdroszczę ludziom, którzy na przykład koncentrują się na swoim wnętrzu, i potrafią siedzieć i czytać książkę, albo na planie. Ja tak nie potrafię. Ostatnio przeczytałam taką książkę Dominique Loreau „Sztuka prostoty”, ale nie jest to powieść. Trudno to nazwać literaturą. Bardziej jest to taka “lajfstajlowa” książka, ale dotyka takich dosyć istotnych zagadnień konsumpcji i…
Przemek: o konsumpcji!
Magda: …i takiej naszej tendencji do gromadzenia dóbr i otaczania się właśnie nadmierną ilością przedmiotów. Dała mi dużo do myślenia.
Przemek: Rozumiem, że autor tu sugeruje, żeby się otoczyć jednym, ale dużym przedmiotem.
Magda: Nie, autorka sugeruje, że człowiek jest najszczęśliwszy wtedy kiedy cały dobytek swojego życia może spakować do bagażnika samochodu.
Przemek: Ja rozumiem – jest bogata. (Magda się śmieje) To bogatym ludziom takie rzeczy do głowy przychodzą. Jak się ma wszystko to się mówi: „Ale bym był szczęśliwy gdybym nic nie miał”.
Magda: Coś w tym jest.
Aga: A propos – Czy czegoś wam w życiu brakuje?
Przemek: Czego? Mi w brakuje 4 000 franków szwajcarskich na spłatę kredytu.
Magda: A mi 320 000.
Aga: W Manchesterze jest kilka startujących kabaretów. Czy macie dla nich jakieś porady?
Przemek: Porady? Tak, żeby sobie znaleźli jakąś dobrą, dobrze płatną pracę i się jej trzymali. Ale mówiąc poważnie, kabaret to jest wspaniałe zajęcie. Bardzo miłe, bardzo ciekawe. Tylko trzeba mieć świadomość, że nie każdemu się uda. Tak jak w każdym zawodzie artystycznym. Jest to zawód wysokiego ryzyka. Jak się uda to jest fajnie, ale jak się nie uda, to jest tak jak wszędzie, a nawet gorzej.
Magda: Taka moja rada wynikająca z tego co widzę tutaj, z czego się uczę, to cenię w tym kabarecie, że to co ma śmieszyć ludzi musi wynikać z jakiejś prawdy. Że nie można myśleć o tym, co ludzi rozśmieszy tylko dzielić się tym, co nas rzeczywiście śmieszy, bo jeżeli to jest dla nas śmieszne i zabawne to jest szansa, że to się ludziom udzieli. I nie warto spekulować na takiej zasadzie, że „zróbmy to, co na pewno chwyci”.
Aga: Rozumiem, – musicie sami być przekonani, że to jest to. Mam jeszcze ostatnie pytanie: Czy macie jakąś specjalną wiadomość dla polskiej społeczności Manchesteru i czytelników portalu manchesterinfo.eu?
Przemek: ..KOOCHANI, TRZYMAJCIE SIĘ !
Magda: Ja właściwie mogłabym to samo powiedzieć. „Kochani, teraz wy nas odwiedźcie w Polsce”.
Aga: Dziękuję bardzo i życzę wszystkiego najlepszego.
Foto Anita Kubala
