W dniu 3 listopada w Dancehouse Theatre w Manchester miał miejsce występ najsłynniejszego kabaretu w Polsce. Kabaret Ani Mru-Mru, bo o nich mowa, zaprezentował swoim fanom nowy program rozrywkowy pod tytułem „Nuda, rutyna i odcinanie kuponów”. Tego dnia odbyły się dwa spotkania z naszymi ulubieńcami, pierwszy o godz.16.30 oraz kolejny o 20.00.
Dzięki uprzejmości pana Marcina Kwiatkowskiego, portal Manchesterinfo miał okazje spotkać się z artystami i zadać im kilka pytań.
W rozmowie brali udział Marcin Wójcik – pomysłodawca i założyciel kabaretu, Michał Wójcik „chudy” –zbieżność nazwisk przypadkowa oraz niemniej ważny Waldemar Wilkołek.
Anna Warda-Swatek: Bardzo mi milo gościć Panow w Manchesterze. Mam do Was kilka pytań.
Marcin Wójcik: Proszę bardzo.
AW-S: Czy publiczność za granica reaguje inaczej na wasze występy niż ta w Polsce?
Marcin Wójcik: W zasadzie chyba nie, ludzie śmieją się dokładnie w tych samych momentach. Różnica polega na tym, ze przyjeżdżając tutaj mamy zupełnie inna energie na początku występu, ponieważ dla ludzi w Polsce występ kabaretu Ani Mru-Mru jest czymś normalnym. Tutaj, ośmielę się zaryzykować takie stwierdzenie, ma ono znamiona pewnego wydarzenia. Ludzie przychodzą na występy już naładowani i ucieszeni, ze „kurcze” ktoś przyjechał i ze będzie po polsku i ze będzie polski kabaret na żywo i pomimo tego, ze w Internecie można oglądać do woli, to jest to zasadnicza różnica.
Waldemar Wilkołek: A ja widzę jeszcze jedna różnicę. Może nie chodzi tutaj o reakcje ale jakby o sposób zachowania się ludzi. W Polsce nie zdarza nam się, żeby ktoś w trakcie występu wychodził.
Marcin Wójcik: A to jest śmieszne ale już się przyzwyczailiśmy. To jest jedyna różnica pomiędzy występami za granica, a w Polsce, ze za granica ludzie non stop chodzą w czasie występu. W Polsce po prostu ludzie przychodząc na występ, nawet jeśli to się odbywa w hali sportowej, to nie łażą. Na zachodzie w ogóle zaobserwowaliśmy, ze możemy grac np. w teatrze w Nowym Jorku i ludzie generalnie chodzą cały czas. Gdzie oni chodzą? Po co oni chodzą? Przecież można pójść do toalety przed występem na przykład albo pójść się napić wody po występie. My tego nie zmienimy, wiec jakby przywykliśmy do tego.
AW-S: Skąd czerpiecie pomysły na wasze występy? Ile jest w nich prawdy, a ile zmyślonych historii?
Waldemar Wilkołek: Wszystko to prawda.
Marcin Wójcik: Wszystko to prawda z tymże, ze zmyślona. Z życia, czerpiemy pomysły z życia i przerysowujemy je w odpowiedni sposób.
AW-S: Jak sadzicie, który z waszych skeczy potrafi najlepiej rozbawić publiczność, nawet mimo upływu wielu lat?
Marcin Wójcik: Parę pewnie by się znalazło.
Michał Wójcik: Mmmmhhhyyyy…. „Tofik”, co tez dzisiaj było słychać.
Marcin Wójcik: Ludzie krzyczą tofik, bo jakby zapamiętali ten skecz, natomiast gdybyśmy zagrali tego tofika faktycznie, to reakcja byłaby mizerna podejrzewam, bo już to raz sprawdziliśmy kiedyś. Natomiast jest parę takich skeczy. Myślę, ze „Król i wieśniak” to jest ten, który zagramy na przykład za 10 lat jeszcze i będzie tak samo śmieszny jak 10 lat temu. To jest taki ponadczasowy chyba skecz.
AW-S: Przywilejem kabaretu jest to, ze żartujecie z rożnych sytuacji i osób. Co w Polakach denerwuje was najbardziej, a co uważacie, ze jest nasza zaleta?
Obaj Michał i Marcin Wójcik spojrzeli jednocześnie na Waldka Wilkołek
AW-S: Co oznacza to spojrzenie na pana Waldka?
Michał Wójcik: Szukamy zalet u pana Waldka ale jest ciężko (śmiech)
Waldemar Wilkołek: Z tego co tez widzimy nawet za granica, Polacy chyba generalnie (kiedyś ktoś tak powiedział, że) jak juz nie maja się z kim kłócić to się natychmiast pokłócą ze sobą i jakby nie potrafią się cieszyć ze szczęścia innych ludzi. Polaków najbardziej cieszy czyjaś krzywda.
AW-S: Sa zawistni, zazdrośni?
Waldemar Wilkołek: Chyba tak, ale z drugiej strony tez można by to przekuć w taka zaletę, ze w momencie kiedy wszystkim Polakom dzieje się jakaś krzywda, to fantastycznie potrafimy sie zjednoczyć i wtedy nie ma na nas mocnych.
Michał Wójcik: Ja chciałem taka anegdotę powiedzieć jak Waldek rzucał zdechle gołębie sąsiadowi na trawę (śmiech)
AW-S: Bardzo proszę.
Marcin Wójcik: Ooooo to śmieszne było.
Michał Wójcik: To śmieszne było bardzo, tylko, ze to taki krotki żart był, bo on je odrzucił i to już nie było zabawne.
Waldemar Wilkołek: To, ze je odrzucił to mi się bardzo nie podobało. Nie wiem co w tym było dowcipnego.
Michał Wójcik: Spalił dowcip (śmiech)
Waldemar Wilkołek: Jak ja je rzuciłem to było bardzo dowcipne ale jak on mi odrzucił to już zupełnie tego żartu nie rozumiem. No i chyba tacy właśnie jesteśmy.
AW-S: Gracie na scenie juz 13 lat. Wyobraźcie sobie taka sytuacje, ze gdyby do waszego grona miała dołączyć jakaś kobieta, to której z pan zaproponowalibyście współpracę?
Michał Wójcik: To jest bardzo duże i ciężkie pytanie z tego względu, ze nie każda kobieta każdemu z nas odpowiada. To mogłoby być nawet kilka kobiet.
AW-S: Jednak gdyby to była taka kobieta z werwa, charyzma, która swoim poczuciem humoru wniosłaby cos nowego do waszego kabaretu?
Michał Wójcik: Ona mogłaby jeździć z kabaretem, tylko nie do końca, żeby na scenie była, bo to rożnie z tym bywa. Szukam, szukam ale nie mam konkretnego przykładu.
Marcin Wójcik do Waldemara Wilkołek: A Ty masz?
Waldemar Wilkołek: W zasadzie nie, bo ja bardzo niewiele kobiet znam tak blisko, a te które znam tak blisko to by się nie nadawały. W związku z czym to jest bardzo trudne pytanie. Mogę powiedzieć, które kobiety mi się podobają ale to wcale nie oznacza, ze by się sprawdziły. Podejrzewam, ze po godzinie jazdy w naszym busie, mogłaby nie wytrzymać tego napięcia i wysiąść.
AW-S: Albo wy z nią moglibyście nie wytrzymać.
Waldemar Wilkołek: Albo my z nią, dokładnie.
Michał Wójcik: Ciekawe, co ona by z takim brudnym busem zrobiła? (śmiech)
Marcin Wójcik: Ja gdybym miał taka możliwość to na pewno zaproponowałbym to Anecie Kręglickiej.
AW-S: Byłej miss świata.
Marcin Wójcik: Tak, tak. I na pewno zrobiłbym wszystko, żeby nauczyła się tekstu i mogła zagrać w dwóch skeczach.
AW-S: Jak spędzacie czas wolny od pracy, od występów? Jak się relaksujecie?
Marcin Wójcik: Kłócimy się, gramy w golfa
Michał Wójcik: Obrzucamy się epitetami
Marcin Wójcik: Robimy zakupy
AW-S: I to wszystko robicie wspólnie?
Marcin Wójcik: Nie osobno. Razem byśmy nie wytrzymali wiec staramy się spędzać czas osobno. Zawsze śpimy w osobnych pokojach w hotelu. Gdybyśmy mieli jeszcze spędzać czas ze sobą po występach, to byśmy sobie w łeb strzelili. Oczywiście sa takie momenty, ze czasem razem wychodzimy na piwo czy na golfa, jak normalni ludzie. Ja na przykład dzisiaj czas wolny spędzałem tak, ze najpierw łaziłem po sklepach, a potem poszedłem się „nażreć” do japońskiej restauracji.
AW-S: Smakowało?
Marcin Wójcik: Bardzo. Mam ulubiona w Manchesterze, do której zawsze chodzę.
AW-S: Jaka to restauracja?
Marcin Wójcik: To jest w chińskiej dzielnicy China Town. Nazwy nie pamiętam, wszystkie nazwy sa takie same. Po schodkach w gore ….
AW-S: Zwiedzacie świat, poznajecie wielu ludzi, dobrze bawicie się na scenie, robicie to, co lubicie – to sa plusy wykonywania waszego zawodu, a jakie sa minusy?
Michał Wójcik: Przerzuty, droga, czas spędzony w samochodzie.
Marcin Wójcik: Rozstania z bliskimi. Czas, który poświęcamy na prace. W związku z tym, ze pracujemy w trasie, to nie możemy być w domu, blisko dziecka czy bliskiej osoby. I to jest chyba największa cena jaka płacimy za to. Ale tez z drugiej strony staramy się jakby rekompensować im to. Jak już przyjeżdżamy to przynajmniej ja jestem non stop z dzieckiem. Można powiedzieć, ze mam niedosyt i cieszę się jak już wracam do domu.
AW-S: Jaki produkt czy tez usługę zgodzilibyście się zareklamować, gdyby Wam złożono taka propozycje?
Waldemar Wilkołek: Każdą, jeśli by nam dobrze zapłacili.
Marcin Wójcik: Nie mamy oporów, żeby reklamować.
AW-S: Czy „gola babka” zamieszczona na oficjalnej stronie kabaretu, to zdjęcie z albumu rodzinnego któregoś z Was?
Waldemar Wilkołek: Tak, to jest kuzynka naszego managera. W zasadzie to jest ponoć jego młodsza siostra.
Michał Wójcik: Ona jest bardzo daleka kuzynka, dlatego ma rower, żeby mogła dojechać. (śmiech)
Waldemar Wilkołek: Z daleka dojeżdża do niego, to chyba młodsza siostra cioteczna jego, ale tych koniugacji nie znam.
AW-S: To teraz powinnam zapytać, ile w tej waszej wypowiedzi jest prawdy?
Michał Wójcik: Prawda, prawda i tylko prawda.
Marcin Wójcik: Nie możemy Ci powiedzieć, bo musielibyśmy potem Cie zabić. To jest taka tajemnica.
AW-S: I ostatnie już pytanie, bo wiem, ze jesteście przed kolejnym wyjściem na scenę. Kiedy zobaczymy kabaret „Ani Mru-Mru” ponownie w Manchester?
Michał Wójcik: Myślę, ze za rok.
Waldemar Wilkołek: Za rok, za półtora.
Marcin Wójcik: Może wcześniej trochę ale na pewno nie dłużej niż za rok.
AW-S: Dziękuję Wam bardzo za rozmowę. Było mi bardzo milo poznać Was osobiście.
Marcin Wójcik: Dziękujemy, nam również było milo.
Foto: Sebastian Deren
