Aborcja – a wojna cywilizacji
Pisałam już na temat aborcji, więc dopiero teraz, po 3 tygodniach ulicznych awantur i rozpowszechnianiu mało dźwięcznego hasła :”WYPIERDALAĆ” podejmuję się wypowiedzenia się na ten temat kolejny raz. Tym bardziej, że niedługo będzie obchodzone kolejne Boże Narodzenie. Obserwując co się dzieje, znowu uświadomiłam sobie zobowiązanie za dane człowiekowi talenty
(i wykształcenie), i w związku z tym,- także swoją rolę. Dziennikarstwo to misja zgłębiania i pisania Prawdy, więc czuję się zobowiązana mówić i pisać tę prawdę tyle razy, ile będzie trzeba.
Przede wszystkim faktem jest, że aborcja to wyrok śmierci na życiu, czyli zabójstwo. Niestety, nie wszyscy o tym wiedzą, że nie tylko dziecko zostaje poszkodowane. Problem usuniętej ciąży to poważne obciążenie fizyczne i jeszcze większe emocjonalne dla matki, moralne ojca oraz abortera. Dziecko traci życie na Ziemi, natomiast wszyscy pozostali wokół jego aborcji, tracą życie na poziomie Duszy.
Tak jak już wcześniej pisałam, cieszę się, że nie jestem ustawodawcą, i że nie do mnie należy podejmowanie decyzji na szczeblu państwowym. Ten temat ciągle wraca jak bumerang i spędza sen z oczu każdej władzy. Zmierzyć się z taką odpowiedzialnością, i z taką masą hejtu, to wielkie wyzwanie, a przecież decyzję podjąć trzeba. Stanowić władzę na ziemi, to przede wszystkim trzymać się Prawdy, a więc i Praw Bożych. W końcu Boże Zasady i Prawo, są po to, żebyśmy żyli w Prawdzie i Błogosławieństwie, w harmonii, radości i pokoju.
W kwestii ludzkiego życia, człowiek wierzący nie ma wyboru. Piąte przykazanie dekalogu jasno i wprost mówi: nie zabijaj! Pisałam już, że aborcja to kwestia sumienia matki, i że cieszę się, że nie jestem ustawodawcą, i że nie muszę nic nikomu narzucać ustawą. Rządzący, w tym wypadku biorą na siebie odpowiedzialność za wiele sumień. Biorą na swoje barki świadomość i edukację społeczną, a więc przyszłość narodu, wszystkie wysortowane dzieci, ich zdewastowane emocjonalnie i duchowo matki, oraz aborterów, a więc odpowiedzialność moralną za ludzkie sumienie i dusze.
Każda matka i ojciec chcieliby mieć zdrowe dziecko. Nikt nie chciałby rodzić martwego, żeby je żegnać, nie każdy chce rodzić upośledzone, nie każdy żeby ochrzcić, i wreszcie nie każdy wierzy w Boga. Jednak bez względu na czyjąś wiarę, czy jej brak-Bóg jest!, istnieje, stworzył nas i w dodatku żyje. Dał nam swojego jednorodzonego syna którego udręczyliśmy i męczeńsko zabiliśmy, ale który zmartwychwstał i nadal żyje. Co więcej, On czeka aż coś pojmiemy, bo ciągle pragnie zabrać nas wszystkich do Wieczności.
Dał nam dekalog jako najważniejszy drogowskaz, dał życie, ziemski czas i czeka.
Każdy kto o tym wie jest zobowiązany rzetelnie przekazywać tę wiedzę dalej. Staram się zrozumieć niewierzących, ale ulegać czyimś lękom i niepewności nie wolno. Nie znaczy to, że sama jestem taka odważna. Nie jestem, ale biorę to co los mi przygotował. Ufam, że wszystko jest po coś. Ktoś może powiedzieć, że jego to nie dotyczy, a kościół nie powinien się w to wtrącać!
Czy może państwo powinno być świeckie? Przecież można i o ten temat „zahaczyć”. W tym miejscu też nie chciałabym decydować. Wiem natomiast, że nie chciałabym też być pod opieką, czy nie daj Boże kuratelą ludzi nie wierzących. Prawo Boskie stoi ponad ludzkim, które stworzono w oparciu o dekalog, jak więc człowiek ośmiela się dyskutować z danymi nam przez samego Boga przykazaniami. Prawo świata(czyli to stworzone przez człowieka) nie może stać się ponad Prawem Boga, który stworzył cały ten świat.
Właśnie dlatego, że państwo powinno służyć wszystkim swoim obywatelom, nie wolno godzić się na zabijanie żywego człowieka i co jeszcze gorsze na masowe niszczenie ludzkich dusz, zamiast edukować narody, a możde nawet i ewangelizować całe społeczeństwa? W jakim celu tworzyć świat oderwany od Prawa Jego Stwórcy?
Jeśli ktoś nie wierzy w Boga to bardzo współczuję, ale to nadal nie uprawnia go do zabijania życia, które chronione jest przez Prawo Boże oraz przez Konstytucję RP.
Jeśli ktoś nie wierzy, to jest nadzieja, że kiedyś uwierzy, i to nadal nie uprawnia nikogo do zabijania życia, które chociaż jest jeszcze w łonie matki jest już człowiekiem, a nie żadnym zlepkiem komórek.
Przecież nic co mamy nie pochodzi od nas, a więc i do nas nie należy.
Właśnie w XXI wieku czas już pojąć, że dzieci nie są naszą własnością, tylko wielkim, powierzonym nam pod opiekę darem. Darem danym nam najpierw do kochania, a następnie do posłania z tą miłością w świat, dla pojęcia o co w tym życiu chodzi, i uczynienia ten świat i nasze ziemskie istnienie lepszym.
Podsumowanie
To co się wydarzyło w Polsce po 22 października 2020, czyli po decyzji TK, jest w istocie początkiem wojny cywilizacji barbarzyńskiej, która dąży do zniszczenia cywilizacji Boga, Światła i Życia, i to nie tylko naszej chrześcijańskiej. Nie będę rozwodzić się w tym miejscu o chrześcijaństwie, bo inne religie, w tym muzułmańska też chronią życie poczęte. Być może to jest ten moment, kiedy my jako ludzkość i cywilizacja osiągneliśmy szczyt, i teraz musi nastąpić upadek i degeneracja?
Nie osądzam tych wszystkich protestujących kobiet, bo nie moją rolą jest sądzenie. W jakimś sensie jestem w stanie zrozumieć te bardzo młode, które nie mają jeszcze mądrości, za to są w szczycie przewagi instynktu samicy nad Boską Intuicją. Powiem więcej, jeszcze jako 20- latka myślałam podobnie, że to moje ciało, i nikt nie będzie mi nic narzucał.
Dzisiaj jako kobieta dojrzała, także matka, wiem i rozumiem dużo więcej, chociaż mam świadomość, że ciągle jeszcze mam bardzo dużo do zgłębienia. Z osobistego doświadczenia śmierci klinicznej, oraz wielu innych zadziwiających życiowych cudów mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że Bóg istnieje. Ponadto po przeprowadzeniu wywiadów z bohaterami II Wojny Światowej oraz 20 Sybirakami byłam i jestem świadkiem wyznań niezwykłych ludzkich świadectw. Siedząc, po parę godzin, podczas wywiadów naprzeciwko bohaterów wojennych wielokrotnie słyszałam o istnieniu i działaniu Bożej Opatrzności w ich życiu, oraz innych pokoleń.
Ja nie chcę nic nikomu narzucać. Jednak mam obowiązek zaświadczyć o Światłości, którą jest Bóg i obecność Ducha Świętego w życiu człowieka, która przynosi zbawienie, i obiecaną wszystkim Wieczność, a w zamian chce tylko miłości i szacunku do drugiego człowieka i życia.
Prawda jest taka, że bez względu na nasze poglądy, lub kompletny ich brak, bez względu na wiarę, lub i jej brak, świat duchowy istnieje. Biada tym, którzy próbują z nim walczyć, lub co nie mniej straszne ignorować za pomocą czystego racjonalizmu. Biada tym, którzy stają po drugiej stronie i próbują walczyć przeciwko Stwórcy, będąc po „ciemnej stronie mocy”. Przecież w końcu ludzki rozum, a więc mózg to tylko narzędzie, które bez zasilania od „Głównego Architekta Wszystkiego” jest na tyle niebezpieczne i nieprzewidywalne, że jest w stanie zabijać całe narody. Hitler i Stalin oraz proponowane przez nich systemy, mimo swojej przegranej niezmiennie odpowiadają za zagładę milionów ludzi, a przecież też byli całkiem sprawni umysłowo, może nawet byli bardzo inteligentni?!
Jako ludzkość przerabialiśmy już takie pomysły jak: zrzucanie upośledzonych ze skał, segregację rasową, różne rewolucję, nacjonalizm, faszyzm, komunizm i mnóstwo innych patologicznych pomysłów na wielką skalę.
Aborcja na życzenie to innego jak zabójstwo, i tym samym gwałt na życiu i na prawie Bożym.
Oprócz tego aborcja to także brak zaufania do Stwórcy, że wszystko co nam się przytrafia jest do wytrzymania, i nade wszystko jest po coś.
Zastanów się więc Szanowny Czytelniku, czy Ty ciągle idziesz za Jezusem Chrystusem, za Światłem?, czy Twoja droga odbiła już w innym kierunku?
Na koniec mogę tylko powtórzyć za Sienkiewiczem: „Quo Vadis”?
Posłowie
Ludzkie życie na Ziemi to egzamin. Jeśli człowiek “zaliczy”, to przechodzi do Cudownej Wieczności. Jak go zaliczy, -w sensie wysokości ocen, -w takiej odległości znajdzie się od Boga. Jeśli go nie zaliczy, nie potrafię powiedzieć co będzie? Osobiście podejrzewam, że Boże Miłosierdzie jest tak wielkie, że nie będzie tak źle, ponieważ Bóg jest dobry, i nade wszystko kocha człowieka. Jednak jaki rzeczywiście będzie kierunek dalszej ludzkiej wędrówki tego nie wiem. Mnie bardzo zależy na wysokich notach. Nie chodzi o żadne osobiste ambicje, tylko o to, że Bóg pozwolił mi się poznać na tyle blisko, że chciałabym być teraz, i już zawsze, jak najbliżej Niego i Jego miłości, a więc i obecności. Dzięki zaufaniu Stwórcy, oraz wszystkim swoim doświadczeniom, jestem szczęśliwą kobietą. Wiem kim jestem, skąd jestem i dokąd zmierzam. Jako człowiek i osoba, która poznała Boga czuję się w obowiązku świadczyć o Nim swoim życiem, i nade wszystko pisać o Jego wskazówkach względem nas, a więc wobec każdego powołanego na świat przez Boga człowieka. Jak będzie trzeba to i osobiście, a jeśli będę zmuszona oddać moje życie za sprawy Boże to je oddam. Amen.
Joanna Dudzic

