Geim

gejmUwielbiam podczas długich jesiennych wieczorów zagłębić się w dobrym thrillerze, który trzyma w napięciu do samego końca i nie pozwala oderwać się od lektury. Mój wybór padł na pierwszą część trylogii Andersa De La Motte zatytułowaną Geim.

Już sam tytuł czytany jako “gejm” (ang. gra) brzmi tajemniczo, jak również intrygująco.
“Czy jesteś pewien, że chcesz wejść do gry?” Moja odpowiedź jest jednoznaczna – tak! Dlatego jak najszybciej sięgnąłem po tę książkę i już od samego początku nie mogłem oprzeć się przyjemności dosłownie pochłaniania kolejnych stron.
Głównym bohaterem jest Henrik HP Pettersson. To 30-letni kombinator i próżniak, którego życiowe ambicje mogą być śmiało podsumowane jednym zdaniem: być numerem jeden. Jest zadufany w sobie, beznadziejnie impulsywny, a przy tym dręczy go poczucie bycia niedocenianym. Pewnego dnia znajduje telefon komórkowy, który zaprasza go do tajemniczej Gry w Alternatywną Rzeczywistość. Po wykonaniu testu próbnego HP otrzymuje szereg fascynujących i niebezpiecznych zadań, które są filmowane, a następnie publikowane na liście rankingowej, ocenianej przez społeczność w sieci. Napięcie w grze rośnie, nagrody są coraz cenniejsze, a fani wystawiają mu świetne noty. HP powoli staje się gwiazdą. Podejmuje się coraz bardziej ryzykownych zadań, by tylko pozostać w grze. Inspektor Rebecca Normén jest jego przeciwieństwem. Kontroluje swoje życie w każdym szczególe i szybko pnie się po szczeblach kariery. Wszystko układałoby się idealnie, gdyby nie anonimowe, niepokojące liściki, które znajduje w swojej szafce. Ktokolwiek je pisze, wie o jej przeszłości więcej, niż powinien. Dlaczego? Czy ktoś się z nią bawi? Podczas gdy gra stopniowo wkracza w życie HP i Rebecki, ich światy nieuchronnie się łączą. Pochłonięty kolejnymi zadaniami HP zaczyna zdawać sobie sprawę, że gra niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo… Kto stoi za tajemniczą rozgrywką?
Z każdym rozdziałem jesteśmy bliżej rozwiązania całej zagadki. Tak, jak już wcześniej wspomniałem, od samego początku fabuła i narracja była bardzo wciągająca. Szybkie zwroty akcji i pojawiające się nowe okoliczności tylko potęgują te wrażenia. Niestety, był chwilowy moment, że czułem się lekko znudzony akcją, jednakże szybko to się zmieniło i dotarcie do samego końca było tylko kwestią godzin. Na początku trochę zniechęcał mnie język, jakim autor opisywał myśli głównego bohatera i sytuacje oraz same dialogi. Z czasem przekonałem się do tego zabiegu, a styl wypowiedzi jeszcze bardziej pozwolił wykreować postać HP jako próżniaka i kombinatora, który nie posiada większych ambicji w życiu. Powieść zakończona jest happy endem, a przez cały czas jej czytania możemy obserwować jak ważna i bezcenna jest więź rodzeństwa.
Geim to zatem doskonale opowiedziany thriller z pozytywnym zakończeniem. Trochę fikcyjny, ale kto powiedział, że wydarzenia muszą być oparte na faktach. Najważniejsze, że akcja nie stoi w miejscu, a kolejne wydarzenia nie są oczywiste do przewidzenia. Może to nie jest najlepszy thriller jaki czytałem w tym roku, ale na pewno zasługuje na szczególną uwagę.
ALE KSIĄŻKA !
Podziękowania dla : http://aleksiazka.blogspot.com za recenzje do książki
Ilustracje do książki udostępniła www.ksiegarniapl.co.uk