W założeniu strona ta ma być odrobinę inna od tradycyjnie występujących w środkach masowego przekazu. Działanie jest bardzo proste – więcej pozytywnych wiadomości. Tak niewiele, a może poprawić codzienny odbiór świata, jawiącego się w mediach jako siedlisko wojen, katastrof ekonomicznych i naturalnych.
Dlatego chciałbym przybliżyć ciekawą historię 47-letniego Freda Sullivana z Simmondley, ojca ciężko chorego na ziarnicę złośliwą (choroba Hodgkina, nowotwór układu chłonnego, która atakuje m.in. węzły chłonne) 19-letniego Aarona. Pan Sullivan głęboko dotkniety chorobą syna postanowił pomóc oddziałowi dla młodych pacjentów onkologii szpitala Christie w Manchesterze i zebrać pieniądze w drodze akcji dobroczynnej. Aby pozyskać sponsorów postanowił udać się traktorem z 1955 roku na przejażdzkę. Nie jest to jednak zwykła lokalna akcja, gdyż całość trasy to, bagatela, 1585 kilometrów!
Wiedziony miłością do chorego syna Fred postanowił przejechać trasę od John O’Groats w Szkocji, tradycyjnie uważanym za najdalej położoną na północy osadę w Wielkiej Brytanii, aż do Land’s End w Kornwalii – najdalej na zachód wysuniętym punktem Anglii. Ponieważ jak wiemy ciągniki nie są przystosowane do dalekobieżnych tras, cała podróż potrwa około 2 tygodni.
Fred nie udaję się na tę wyprawę całkowicie sam – towarzyszyć mu będzie obsługa pomocnicza i co najważniejsze, na jednym z etapów dołączy do niego cierpiący na raka Aaron, przez co całe przedsiewzięcie nabierze szczególnie emocjonalnego charakteru.
Dodatkowy traktor, ufundowany przez przyjaciela pana Sullivana, będzie można wynająć na całej długości trasy i choć przez jeden poranek czy popołudnie uczestniczyć w tej szlachetnej akcji. Każdy może również dołączyć się z własnym środkiem transportu – oczywiście traktorem!
Fredowi nie przeszkadza fakt, że nie będzie to najbardziej komfortowa podróż w jego życiu, gdyż jak sam twierdzi cierpienie jakie przechodzi w tej chwili jego syn jest nieporównywalne w żadnym aspekcie.
Wydarzenie ma swoją stronę internetową http://www.top-to-bottom-tractor-run.co.uk/ (strona w języku angielskim), na której znajdziemy dokładne informacje o terminach i przebiegu poszczególnych etapów trasy.
Pan Sullivan wykazuje się wielką odwagą i szlachetnością, ale robi też cos bardzo ważnego – zwraca uwagę na to, jak istotne jest istnienie osobnych oddziałów dla tej grupy ludzi cierpiących na nowotwory.
Niezwykle ważne jest to, aby mogły walczyć z chorobą w gronie równieśników z tymi samymi problemami wieku dorastania, smutkami i radościami dnia codziennego. Budowanie więzi jest bardzo ważną czynnością, która pozwala choremu wydobyć z siebie dodatkowe pokłady energii, które tak są potrzebne, kiedy organizm walczy o zdrowie i niejednokrotnie o życie…
Myślę, że warto nagłaśniać takie historie, bo to pokazuje, że w świecie pełnym przemocy i zachwiania zasad moralnych, są jeszcze ludzie, którzy dają przykład, iż warto robić coś dla innych, zwłaszcza dla tych, którzy nie z własnej winy znaleźli się w ciężkiej sytuacji życiowej.
A panu Fredowi Sullivanowi życzymy powodzenia akcji i miejmy nadzieję, że zebrane pieniądze przyczynią się do całkowitego wyleczenia Aarona (i nie tylko jego), jak i pomogą w dalszym nagłaśnianiu problemu cierpiących na nowotwór młodych ludzi.
Źródło: Glossop Advertiser, wikipedia.org, dreamstime.com
