Słucham Jamiego Woona, Shoulda, oczywiście uwielbiam, oczywiście śpiewam to lepiej z tą tylko różnicą, że on w studiu i teraz jest to w internecie, a ja nie wyszedłem poza dom. Nie muszę.
Wystarczy, że jak codziennie patrzę w lustro, to widzę, jaki piękny jestem, ale czasami daję sobie spokój. Daję spokój, po prostu nie patrzę, jestem twardy, wychodze z łazienki i nawet nie kieruję wzroku na lustro. Ale wtedy mam czas, mam jeszcze czas przed wyjściem, skoro nie patrzyłem, wtedy właśnie siadam na brzegu łóżka i zastanawiam się, którym talentem dzisiaj świat obdarować.
Przyznaję, zazwyczaj pozostaję przy fryzjerstwie, po prostu.
Zgadzam się też na taki układ na świecie, że ja mogę śpiewać w domu, a ci, których ostrzyże Jamie Woon, również, zostają raczej w domku… Wszystko to tylko relacje.
Kiedy już w końcu wyjdę i zastanowię się, dlaczego? To znaczy nie dlaczego wyszedłem, tylko, dlaczego to piszę i owo, odpowiadam. Ludzie chcą wiedzieć. Prawdą jest, że coraz więcej osób ma stosowne przygotowanie intelektualne, żeby zdobywać informacje na temat, który ich interesuje. Coraz mniej jest tajemnic, w każdej dziedzinie, a z tym fryzjerstwem to jest tak, że więcej jest do patrzenia, niż mówienia, więc też mało kto, co mówi, a ja po prostu myślę, że jest o czym.
Nie pogubiłem wątku? Nie, bo jeszcze nie przeszedłem do istoty rzeczy. Dziś chcę się zająć keratynowym prostowaniem, czy wygładzaniem włosów. To dość nowa sprawa, bo na rynku jest około dwóch lat. Nie ma jednak dokładnych informacji, na czym polega sam zabieg i o co w tym chodzi.
Zależnie od zastosowanej keratyny, od jej siły i kondycji naszych włosów, możemy uzyskać całkiem proste włosy z kręconych, wygładzone ze spuszonych i błyszczące z matowych.
Zabieg polega na tym, że najpierw specjalnym szamponem otwieramy łuskę włosową, czekamy pięć, dziesięć minut, po czym spłukujemy szampon. Na osuszone ręcznikiem włosy nakładamy keratynę. Jest ona w postaci żelu, półpłynnego produktu. Bardzo ładnie się rozprowadza i ułatwia rozczesanie włosów nawet na mokro. Potem suszymy delikatnym strumieniem włosy, tak żeby nie usunąć, nie odparować samej keratyny, a jedynie włosy. Jeśli ktoś to robi mocnym strumieniem, może zmarnować połowę produktu. Oczywiście jest to dopuszczalne, ale trzeba zużyć znacznie więcej materiału, który jest bardzo drogi. Nie znam osobiście takich kamikadze. Więc samo suszenie zajmuje około czterdziestu, pięćdziesięciu minut. Po czym zaczynamy prostować włosy prostownicą. Idealna jest wysoka temperatura, zazwyczaj producenci keratyny zalecają około dwustu trzydziestu stopni do normalnych zdrowych włosów. To nie jest standardowa ciepłota żelazka fryzjerskiego. Zazwyczaj ma dwieście, góra dwieście dziesięć stopni. Trzeba więc się zaopatrzyć w specjalne przeznaczone do opornych włosów, albo prostowania keratynowego. Niższa temperatura nie pozwoli wyprasować się keratynie i nie utrwali jej prawidłowo we włosach. Pasma trzeba przeprasować dziesięć razy. Czasem wystarczy siedem. Przy wyjątkowo jasnych, uszkodzonych blondach wystarczy cztery, ale to żadkość.
Potem, zależnie od firmy, trzeba dwie doby, albo jedną pochodzić z takimi włosami. Są one jakby nawoskowane, ciężkie i lekko sztywne, lekko tłuste.
Nie można narazić ich na działanie wilgoci, trzeba wytrzymać bez kąpieli, prysznica, czy sauny. Uważać trzeba na deszczu. Nie mogą się one też odkształcić, trzeba je podprasować za każdym razem, kiedy się odegną. Jest to konieczne dla ostatecznego efektu.
Nie jest więc to prosty zabieg. Trzeba też pamiętać, że nie wolno potem używać szamponów z solą, bo mogą one przyspieszać wypłukiwanie keratyny.
Efekt utrzymuje się od czterech miesięcy, do pół roku. Warto więc przestrzegać zasad i unikać produktów zawierających sole.
Każdy z producentów keratyny proponuje swoje produkty do sprzedaży, do używania w chacie.
Najpopularniejszą firmą jest Global Keratin, która zapoczątkowała tę rewolucję. Mam nadzieję, że właściciele tej firmy zarobili już dość na swoich horrendalnie drogich produktach, bo właśnie skończył się ich monopol i można wybierać z pośród kilku innych dostawców.
Oczywiście dziękuję Globalowi za sam pomysł i nadzieję, a nawet dotrzymane obietnice milionów ludzi na świecie, ale z cenami to przeginali. Wyglądało to tak, że materiał kosztował tyle, co teraz może kosztować usługa. Ponieważ było to bardzo drogie, stworzono wokół tego zabiegu otoczkę i dużo było dodatkowego biegania, na przykład kolejna wizyta u fryzjera, żeby ową keratynę zmyć. Nic to nie wnosiło do samego zabiegu, pozwalało tylko fryzjerowi skontrolować, czy klientka nie rozrabiała przez te dwa dni i czy nie jest to jej winą, że coś poszło nie tak.
Przy okazji rewolucji cenowej, jaka teraz następuje i powoduje, że już przeciętną osobę stać na ten zabieg, korzystając z promocji, nie wszystko jest dokładnie lepsze. Tak bywa. Więc pojawiają się keratyny alternatywne, ale są one odrobinę słabsze od oryginału. Bo nie wolno czegoś tam dodawać do produktu w Europie, co wolno w Ameryce i takie tam. Ogólnie dostawcy obrzucają się oskarżeniami, że któryś to czego używał za mocnego, na co tamten, że ten to ma słaby w działaniu produtk.
Rzeczywiście, są na rynku również takie keratyny, których efekt jest dyskusyjny. Są one równie skuteczne w działaniu, jak emerytura w Zusie w płaceniu rachunków.
Po paru wyborach, metodą prób i błedów, można jednak z tych alternatywnych produktów, wybrać bardzo skuteczny. Ta wojna budzi wątpliwości wielu klientek, szczególnie tych, które korzystały już z zabiegu, ale niepotrzebnie, bo za nowymi liniami stoją takie koncerny jak Farouk, który jest na rynku dwadzieścia pięć lat i znany jest w całej Polsce szczególnie z jedwabiu Biosilk.
Pozostawiam więc Tobie wybór, czy zaufać znanym koncernom, czy młodej skąd inąd marce Globala.
U mnie w salonie udało się tak wynegocjować, że w promocji na Gruperze zabieg kosztuje 299, na co składa się to, że kupiłem więcej produktu na raz od producenta jak również doświadczenie wielu zabiegów i sprawność ich wykonywania. Więc się da się, jak by powiedział Kononowicz. O ile pamiętam to startował na prezydenta Białegostoku. Pozostając przy tym mieście odpowiem Wam na pytanie, czy da się keratynę zrobić samemu w domu. Tak, bo robi to Agata z tegoż miasta, która prowadzi tam z sukcesem prywatne przedszkole, i którą tu gorąco pozdrawiam.
Trzeba jednak pamiętać, że albo się ma super delikatne włosy, albo trzeba się zaopatrzyć w mocną prostownicę. Do tego opakowania są mało handlowe, bo keratyna występuje w pojemnościach, zależnie od producenta, pół, albo cało litrowych.
Częste pytanie jest, z jaką częstotliwością można powtarzać zabieg?.Odpowedź jest, że nie ma przeciwskazań, żeby robić go bardzo często. Nie ma też wymaganych przerw między powtórkami. A zdarza się, że włosy nie zareagują na pierwszy z zabiegów, albo dlatego, że są wciąż ‘napite’ rozjaśniacza czy trwałej, albo farby z monoetyloaminą. Wszystkie te produkty rozpulchniają włos i powodują, że może keratyna nie zadziałać.
Innym powodem, dla którego chcemy powtórzyć cały proces, jest to, że mamy kręcone włosy i nie wyprostowały się one tak super jak byśmy chcieli. Bo to się często zdaża, że są one lepsze, ale nie genialne, a po drugim zabiegu, po prostu super!
Pytania też się powtarzają odnośnie koloryzacji i jej wpływu na keratynę. Więc każdy zabieg rozjaśniający osłabia działanie keratyny i to jest oczywiste, bo osłabia generalnie włos.
Warto też pamiętać, że takie zabiegi jak ściąganie koloru czy trwała, czy właśnie farbowanie farbą, tak zwaną bez amoniaku, wymagają wyraźnej przerwy przed zrobieniem keratyny, bo włos zachowuje w środku preaparaty z porzednich zabiegów i dopóki się one nie wypłuczą, możemy je uwięzić wewnątrz, przyczyniając się do ich niszczycielsiego działania we włosach. Lepiej nie. Całkowitym przeciwskazaniem do sotosowania keratynowego zabiegu jest brak lub szczątkowa obecność łuski włosowej. Mam na myśli włosy po milionie zabiegów, papierowo białe i rozjaśnione jak Michael Jackson przed śmiercią, z tego co wiem tylko do pasa. Nie ma sensu ryzykować, bo można sobie ‘sfajczyć’ włosy doszczętnie.
Spotykam się też z opiniami, że po zabiegu trzeba podciąć końcówki, bo się mechacą. Jest to poniekąd prawda, ale przy bardzo jasnych blondach i do tego nieumiejętnie potraktowanych zbyt wysoką temperaturą, więc raczej żadko.
Pdosumowując czy warto zrobić sobie taki zabieg? Nie wiem, nie robiłem sobie, ale sądząc po ilości zadowolonych klientek, które wracają, to stawoczo tak!
Slawekstawarczyk.com.pl
