Polska pozostaje w grze o pierwsze miejsce w grupie

Reprezentacja Polski, po porażce z Bługarią, musiała pokonać Argentynę, by pozostać w grze o pierwsze miejsce w grupie. Biało-czerwoni przystąpili do spotkania niezwykle skoncentrowani, co przełożyło się na przebieg pojedynku. Podopieczni Andrea Anastasiego powrócili do gry, ale walka wciąż się toczy. Niepokonana pozostaje Bułgaria, która wczoraj odniosła kolejne, trzecie zwycięstwo, tym razem nad zespołem z Australii. Ostatniego słowa nie powiedzieli także Włosi, którzy w trzech setach pokonali Wielką Brytanię. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Przypomnijmy, że zajęcie pierwszego miejsca w grupie jest o tyle istotne, iż zwycięzca zagra w ćwierćfinale przeciwko czwartej drużynie grupy B, a tym samym będzie miał możliwość uniknięcia, na tym etapie zmagań, takich potęg, jak rewelacyjnie spisująca się w turnieju olimpijskim Brazylia, USA, czy też Rosja. – Walczymy o pierwsze miejsce w grupie. By tak się stało musimy wygrać dwa pozostałe spotkania, jednocześnie licząc na to, że potknie się po drodze Bułgaria. Chcemy w ćwierćfinale zagrać z czwartym zespołem grupy B. Pamiętajmy, że ćwierćfinały to klucz – ocenia libero polskiej reprezentacji, Krzysztof Ignaczak.
Trzeci dzień turnieju olimpijskiego w siatkówce mężczyzn przyniósł małe niespodzianki w grupie B. Z pewnością za takową uznać należy triumf reprezentacji Niemiec nad Serbią, a także dość łatwe zwycięstwo USA nad Brazylią. Jak na szlagier dnia przystało pojedynek amerykańsko-brazylijski zgromadził na trybunach rzesze fanów, w szczególności fanów brazylijskiej siatkówki. Atmosfera w hali Earls Court byłya wyśmienita, a i sam pojedynek niczego sobie. – To był najważniejszy mecz dnia – ocenia trener zespołu Wielkiej Brytanii, Harry Brokking. – Zmierzyły się ze sobą dwa zespoły, które pretendują do złotego medalu. Brazylijczycy tym razem nie byli w stanie znaleźć recepty na świetnie zorganizowaną ekipę z USA. Widać, że Amerykanie są wyśmienicie przygotowani do turnieju. Są w znakomitej formie i na najlepszej drodze ku temu, by obronić olimpijskie złoto, wywalczone cztery lata temu w Chinach, kiedy to w pojedynku finałowym pokonali właśnie Brazylię. Spotkanie pomiędzy Serbią a Niemcami było o tyle ważne, że jego wynik w ostatecznym rozrachunku może przesądzić, która z drużym zajmie czwarte miejsce w grupie i awansuje do ćwierćfinałów, a która spakuje walizki i wróci do domu. W tym momencie wszystko wskazuje na to, że to Serbowie są bliżsi pożegnania się z turniejem, a wszystko dzięki rewelacyjnej postawie Gyorgy Grozera, który poprowadził Niemców do sukcesu.
Niespodzianek nie zanotowaliśmy w grupie A. Faworyci, w tym reprezentacja Polski, pewnie wygrali swoje mecze. – Niespodzianek nie było. Pokonując Argentynę Polska wróciła do gry o pierwsze miejsce w grupie – mówi Harry Brokking. – Bułgaria wciąż przewodzi w tabeli, po tym jak odniosła trzecie zwycięstwo. Szanse na pierwsze miejsce mają także Włosi. Pamiętać jednak należy o tym, że przynajmniej teoretycznie, na papierze to Polska ma najłatwiejszy program. Przed nimi mecze z nami oraz Australią, które nie ukrywajmy powinni wygrać w trzech setach. Bułgaria wciąż musi zmierzyć się z Włochami oraz Argentyną, a tu wszystko zdarzyć się może.
Wyśmienita gra biało-czerwonych

Zmotywowani niespodziewaną porażką z Bułgarią, Polacy przystąpili do wczorajszego meczu niezwykle skoncentrowani, zdając sobie sprawę z tego, że ekipa prowadzona przez Javiera Weber to bardzo silny przeciwnik grający szybką, kombinacyjną siatkówkę. Podopieczni trenera Andrea Anastasiego zagrali konsekwentnie, realizując przedmeczowe założenia taktyczne w 100 procentach. Polacy prezentowali się szczególnie dobrze w polu zagrywki, odrzucając rywali od siatki w najważniejszych momentach i jednocześnie skutecznie kontratakując. – Byliśmy bardzo skoncentrowani. Zagraliśmy naprawdę dobrze, popełniając niewielką ilość błędów własnych. Jestem skłonny powiedzieć, że był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu do tej pory – mówi kapitan polskiej reprezentacji, Marcin Możdżonek.
W podobnym tonie wypowiadają się Argentyńczycy: – Spodziewaliśmy się, że to nie będzie łatwe spotkanie. Polacy zagrali jednak lepiej niż nawet mogliśmy przypuszczać. Zagrali po prostu perfekcyjnie. Nie pozwolili nam pokazać naszego normalnego poziomu. Teraz musimy szybko zapomnieć o tym pojedynku i skupić całą naszą uwagę na przygotowaniach do meczu przeciwko Bułgarii. To będzie dla nas decydujące spotkanie – powiedział Rodrigo Quiroga.
Z optymizmem w przyszłość patrzy trener biało-czerwonych Andrea Anastasi, który jeszcze raz podkreślił, że najważniejszy będzie przyszły tydzień i że wszystkie przygotowania zostały tak ułożone, by optymalna forma „przyszła” właśnie w tym okresie: – Odnośnie naszych szans na Olimpiadzie w Londynie jestem optymistą. Spisujemy się dobrze, ale musimy grać jeszcze lepiej. Zdaję sobie sprawę z tego jak wielkie oczekiwania wobec nas są w Polsce. Wynika to z tego, że przez cały sezon graliśmy bardzo dobrze. Pamiętajmy jednak, że Liga Światowa już za nami. To jest zupełnie inny turniej. Musimy stale ulepszać naszą grę, gdy chcemy liczyć się w walce o medale na Igrzyskach Olimpijskich. Szczyt formy ma pojawić się w przyszłym tygodniu.
Polska – Argentyna 3:0 (25:18, 25:20, 25:16)
Składy zespołów
Polska: Nowakowski, Winiarski, Kurek, Bartman, Żygadło, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Ruciak i Jarosz
Argentyna: Conte, Quiroga, Sole, de Cecco, Pereyra, Crer, Gonzalez (libero) oraz Bruno, Poglajen i Uriarte
Taką drużynę Wielkiej Brytanii chcą oglądać kibice…
Drużynie gospodarzy Igrzysk Olimpijskich przyszło zmierzyć się z zespołem z Italii. Włosi byli niekwestionowanym faworytem tegoż pojedynku. Wielka Brytania chciała zrehabilitować się za słabszy występ przeciwko Australii i ponownie, tak jak to miało miejsce pierwszego dnia w starciu przeciwko Bułgarom, pokazać, że w siatówkę grać potrafią. Trener wyspiarzy zdecydował się na kilka zmian w swoim zespole. Na parkiecie, w wyjściowej szóstce, pojawiło się trzech nowych zawodników. Jason Haldane zastąpił w ataku Dami Bakare. Na ławce rezerwowych tym razem znalazł się Chris Lamont oraz Mark Plotyczer. W ich miejsce do gry desygnowani zostali Peter Bakari oraz Andrew Pink. – Peter Bakarki był bardziej taktycznym wyborem. Chodziło o to, by drużyna zagrała bardziej agresywnie na środku, pierwszym tempem – wyjaśnia Harry Brokking. – Jason Haldane i Andrew Pink mieli z kolei wnieść do drużyny nieco więcej doświadczenia.
Gospodarze, choć nie mieli żadnych szans nawet na to, by wyrwać drużynie z Włoch choćby jednego seta, zagrali dobre spotkanie, po raz kolejny udowadniając jak duży postęp poczynili w przeciągu ostatnich lat. Brak doświadczenia Brytyjczycy nadrabiali wolą walki i ambicją, grając znakomicie w obronie. – Nie ma już presji wyniku. Wiemy, że nie jesteśmy w stanie wyjść z grupy. Naszym zadaniem jest pokazanie dobrej siatkówki. Pokazanie, że jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi drużynami na świecie. Mamy zwyczajnie cieszyć się naszą grą. Cieszyć się, że jesteśmy tu i teraz. Gramy bez stresu i to było widoczne w spotkaniu przeciwko Włochom – wyjaśnia szkoleniowiec gospodarzy. – Mamy bardzo młodą drużynę, która teraz nabiera doświadczenia, które z pewnością zaprocentuje w przyszłości.
Kolejnym rywalem Wielkiej Brytanii będzie Polska. Choć już z góry wiadomo, że to podopieczni Andrea Anastasiego mecz ten wygrają to w biało-czerwonej ekipie nikt nie lekceważy przeciwnika. – Nie możemy wyjść i zlekceważyć rywala. Tutaj nie ma tych, którzy oddadzą coś za darmo. Brytyjczycy na pewno zostawią serce na parkiecie. To są Igrzyska Olimpijskie. Każdy gra o zwycięstwo – ocenia Krzystof Ignaczak.
Wielka Brytania – Włochy 0:3 (19:25, 16:25, 20:25)
Składy zespołów:
Wielka Brytania: Bakare P., Pipes, McGivern, Haldane, Pink, French, Hunter (libero) oraz Bakare O., Plotyczer, Miller, Lamont i O’Malley
Włochy: Mastrangelo, Łasko, Zaytsev, Savani, Travica, Birarelli, Bari (libero) oraz Papi, Fei, Boninfante i Giovi (libero)
Australia – Bułgaria 0:3 (23:25, 21:25, 22:25)
Serbia – Niemcy 2:3 (25:22, 29:27, 18:25, 20:25, 18:20)
Rosja – Tunezja 3:0 (25:21, 25:15, 25:23)
Brazylia – USA 1:3 (25:23, 25:27, 19:25,17:25)
text-decoration: underline;
