Sukces i dramat

Wybory 2020/komentarz/

Sukces

Sukcesem tych wyborów jest niewątpliwie wysoka frekwencja (blisko 70%), i w ostatecznym rezultacie zwycięstwo wartości zawartych w Ewangelii. Przecież w ciągle jeszcze chrześcijańskiej Europie, i wobec stale rosnącego zagrożenia islamizacją, właśnie święta księga, a więc Biblia powinna być najistotniejszym wykładnikiem norm życia społecznego. Można mieć zastrzeżenia, bądź nawet niechęć do instytucji kościoła, ale jednak historia i „Święta Rodzina”, to ponadczasowy wzór, oraz kamień węgielny zdrowego społeczeństwa. Ogromne emocje towarzyszące wyborom, mimo „rzeki hejtu” i kłamstw(głównie z niemieckich mediów)- pod adresem polskiego prezydenta, także należy zaliczyć do pozytywów.

Panujące ożywienie i zaangażowanie zarówno emocjonalne, jak i fizyczne spotkania społeczności

z kandydatami podczas całej kampanii, świadczą o wzroście zainteresowania Polaków sprawami społecznymi, a także o chęci wpływu na rzeczywistość oraz potrzebę autentycznego zaangażowania, a więc brania spraw we własne ręce.

Owo zaangażowanie ,stanowi fundament pod budowę społeczeństwa obywatelskiego, w którym to „szarzy obywatele” mają świadomość wyborczą, i nade wszystko mają aktywny wpływ na sprawy społeczne. Ważne żeby nie mylić „czucia się” obywatelem z szykanami z czasów PRL-u, w których bycie obywatelem kojarzyło się jedynie z hasłem w stylu;”obywatelu dowód pokażcie!”.

Dalej koncentrując się na „plusach”zwycięstwo Andrzeja Dudy gwarantuje stabilność w temacie dotychczasowych reform społecznych(m.in utrzymanie programów społecznych, w tym 500+), współpracę z rządem, oraz co istotne utrzymanie polityki propaństwowej. Polityka propaństwowa nierozerwalnie związana jest z niepodległością, której jak zwracał uwagę Jan Paweł II należy strzec, bo nie jest wartością daną raz na zawsze.

W przypadku Polski, historia wielokrotnie pokazała do czego prowadzi poleganie na sąsiadach.

Zaczynając od końca: II Wojna Światowa- a więc napaść niemiecka i rosyjska, wywózki z Kresów, oraz brak pomocy ze strony Europy Zachodniej (usprawiedliwiany lękiem przed ”drażnieniem Stalina”) jednoznacznie pokazały, że przedwojenne pakty nie przekładają się na wojenne realia.

Po teoretycznym zwycięstwie w II Wojnie Światowej okazało się, że „sojusznicy” walki z niemieckim okupantem zadomowili się w Polsce na ponad 40 lat. Zostali tak po prostu, i stali się okupantami pełną parą, aż do zupełnego kryzysu i pustych półek w sklepach.

Cofając się dalej w przeszłość warto wspomnieć częste podboje, i wreszcie zabory oraz towarzyszące im wywózki inteligencji do Kazachstanu i na Syberię, które miały miejsce przez 123 lata zaborów, a następnie w czasie II Wojny Światowej, i jeszcze po wojnie i zwycięstwie nad faszyzmem.

Przypominając historię najnowszą, także po upadku komunizmu, nie kto inni jak sąsiedzi z Zachodu jako pierwsi rozpoczęli ekonomiczną ekspansję, i w sumie wyzysk umęczonej komunizmem Polski, w której Polacy stali się tanią siłą roboczą.

Dramat

Dramatem Wyborów Anno Domini 2020 jest bardzo mała różnica głosów między dwoma głównymi kandydatami. Świadczy to niestety o ogromnej polaryzacji między Prawicą i Lewicą.

Ta druga dla pewnej równowagi i kontroli jest przecież także potrzebna, jednak w polskim przypadku stanowi pokłosie starego, komunistycznego układu (obecnie postkomunistycznego).

To z kolei, w przypadku tak młodej demokracji stanowi poważne zagrożenie dla harmonijnego rozwoju państwa, które po ponad 40 latach komunizmu, i 20 latach postkomunizmu jest ciągle „na dorobku”. Jak to możliwe, że Polacy mają taką krótką pamięć i tak szybko zapomnieli o korzeniach współczesnej polskiej Lewicy. Przecież po 1989 roku, ci sami ludzie wyprzedawali polski majątek, który był wieloletnim, wielopokoleniowym, wspólnym dorobkiem Polaków. Taka sytuacja jak obecnie świadczy o niskiej świadomości społeczno-historycznej dużej grupy polskich wyborców, albo co gorsza tak ogromnej liczbie ludzi powiązanych z poprzednim systemem społecznym.

Dodatkowo pewnym rodzajem dramatu jest fakt, że kandydat Centro-Lewicy, w zasadzie nie przedstawił żadnego konkretnego programu, i niestety nawet nie mógł pochwalić się osiągnięciami jako obecny prezydent Warszawy. Wręcz odwrotnie, jako gospodarz miasta stołecznego został oceniony zdecydowanie negatywnie, natomiast w Wyborach Prezydenckich mimo wszystko uzyskał bardzo wysoki wynik.

Na koniec dramatycznie przerażające jest to, że wystąpienie córki prezydenta Kingi Dudy i pozytywne przesłanie jej przemówienia wywołały kolejną falę niezasłużonego hejtu. Dziwne to tym bardziej, że wypowiedziane słowa miały charakter nawołujący do wzajemnego szacunku między Polakami.

Dla przypomnienia oto treść przemówienia Kingi Dudy:

Chciałabym zaapelować, by nikt w naszym kraju nie bał się wyjść z domu. Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, poglądy, jakiego kandydata popieramy i kogo kochamy. Wszyscy jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy na szacunek. Nikt nie zasługuje, aby być obiektem nienawiści” .

Warto wspomnieć, że córka Prezydenta RP Kinga Duda, parę lat temu osobiście „posmakowała” niezasłużonego hejtu, więc doskonale wie o czym mówi. Jak jednak znowu się okazało, nawet takie słowa mogą być opatrznie interpretowane.

Podsumowanie

Zaistniałe ostatnio w Polsce zjawisko polaryzacji, którego przejawem jest wysoki wynik wyborczy kandydata Centro-Lewicy jest efektem profesjonalnego marketingu politycznego. W wyniku profesjonalnego prowadzenia wieloletniej, dobrze zorganizowanej kampanii reklamowej, w której zamiast proszku do prania sprzedaje się kandydata na prezydenta Polacy nie potrafią jeszcze dostrzeć fałszu. Niestety większość „zagonionych w codzienności”, ciężko pracujących, i nie związanych z dawnym układem Polaków, nie potrafi jeszcze odróżnić realnych wartości od marketingowych sloganów.

Powstała polaryzacja jest także echem wieloletniej kampanii antypisowej, która była prowadzona przez wszystkie główne media w Polsce.

Ta trwająca przez kilka lat sytuacja doprowadziła do tego, czego teraz jesteśmy świadkami.

Niestety udało się wmówić dużej części społeczeństwa, że cokolwiek zrobi PIS to zło i kolokwialnie mówiąc”obciach”. Bardzo konsekwentnie uprawiana propaganda w tym temacie silnie wpłynęła na tak wysoki wynik wyborczy kandydata Centro-Lewicy, który poza dobrym wyglądem, okrągłymi zdaniami i sloganami tak naprawdę nic nie zaproponował.

W temacie telewizji warto dodać, że dopiero po przejęciu mediów narodowych przez PIS skończyło się uprawianie antypisowej propagandy w polskiej telewizji publicznej. Dzięki temu na rynku medialnym i w uprawianiu propagandy, nastąpiło pewne zrównoważenie-i tym samym wyrównanie szans. Kolejnym elementem wysokiego wyniku wyborczego kandydata Centro-Lewicy stały się przetransponowane głosy wyborców, którzy zaufali przemówieniom dziennikarza Szymona Hołowni( w rzeczywistości kandydata TVN-u). „Zjawisko”pojawienia się kandydata Szymona Hołowni to kolejny dowód działania marketingu politycznego, który miał być alternatywą dla wierzących, którzy uwierzyli w „czarny public relations” PIS-u.

Niestety, wynik wyborczy Centro-Lewicy podniosły także głosy oddane na kandydata Konfederacji, który nieoczekiwanie „zmienił tor”.

Mimo trudnych okoliczności i sytuacji polskich mediów( obcy kapitał) pozostaje mieć nadzieję, że Polacy szybko nadrobią zaległości w rozumieniu mechanizmów działania maszyny medialnej, a także ekonomii zdrowego wolnego rynku, i przy kolejnych wyborach będą reprezentować coraz wyższy poziom świadomości społecznej.

Joanna Dudzic

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *