Wszystkich Świętych i… afirmacja życia.

swieczki na cmentarzu 

Jak co roku, w dniu 1 listopada obchodzimy w naszej ojczyźnie Wszystkich Świętych i następujący po nim Dzień Zmarłych. Jest to okazja do odwiedzenia grobów naszych bliskich, również tych, o których z przeróżnych powodów nie byliśmy w stanie pamiętać przez cały rok.

Wszystkich Świętych to czas zadumy, dla części osób modlitwy, zastanowienia się nad sobą i własnym życiem.

I właśnie w ten szczególny dzień chciałbym napisać o życiu i jego afirmacji.

Sara Koffler, mieszkanka Gatley, to 46-letnia kobieta. Nie jest to jednak zwyczajna osoba – od urodzenia bowiem zmaga się z nowotworem pęcherza moczowego. Tak, dobrze czytacie – od 46 lat osoba ta walczy każdego dnia z przeklętą chorobą, która zabiera corocznie swe ponure żniwo na całym świecie.

Mija właśnie 40 lat, kiedy Sara została wybrana aby ‘pomóc’ brytyjskiej Królowej Matce uroczyście otworzyć hospicjum św. Anny w Heald Green, Stockport. Hospicjum, którego członkami komitetu założycielskiego byli rodzice chorej. Zdając sobie sprawę ze złego stanu zdrowia córki, postanowili pomóc nie tylko jej, ale innym osobom, którym rak odbiera nadzieję.

Codzienna, tocząca się ponad 40 lat walka o życie nie odbywa się bez konsekwencji – pani Koffler była już leczona 4 razy na przerzuty nowotworu do mózgu i tyle samo razy rak atakował jej kręgosłup. W wieku 15 lat straciła większość umiejętności widzenia, a dziś aby móc normalnie funkcjonować, musi przyjmować 35 (!) różnych leków dziennie.

Dla wielu z nas wielką tragedią wydaje się utrata pracy, odwołany urlop, rozstanie z partnerem,… jakkolwiek by nas nie doktnęły podobne problemy, są one niczym w porównaniu z utratą zdrowia i sił, również psychicznych, na walkę aby je odzystać.

Być może inni poddaliby się już dawno, ale nie Sara Koffler, która pytana o to, jak znajduje wewnętrzną moc by walczyć o życie od tak bardzo dawna odpowiada: „Każdy dzień jest wyzwaniem – o to w tym wszystkim chodzi. Jak długo żyję na tym świecie, moja niezależność będzie mnie pchała do tego, aby ciągle iść do przodu”. Ilu z nas nie potrafi zakodować sobie w głowie tej prostej życiowej reguły? Choć jak to się mówi, łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać.

I właśnie dlatego chciałem przedstawić Wam dziś przykład Sary: jeśli tak ciężko chora osoba ma siłę, aby walczyć o siebie każdego dnia, to i w każdym z nas drzemią podobne moce, które są w stanie prowadzić nas do lepszego życia.

Wspominając dzisiejszego dnia zmarłych, wspomnijmy też żywych, którzy również mogą dać nam przykład, jak powinniśmy żyć i czym się kierować aby nasz pobyt na tym świecie był dla nas i naszych potomków powodem do dumy ze spełnienia się w życiu. Abyśmy w tej naszej ostatniej myśli, opuszczając ziemski padół, mogli do siebie powiedzieć: walczyłem/am i wygrałem/am.

 

Źródło: Manchester Evening News