Nikt nie jest wiarygodnym sędzią we własnej sprawie. Podam więc pod ocenę czytelnika własny przykład błędu i uporu.
Nazywam się Krzysztof Faszczowy, jestem animatorem trzeźwości, a z zawodu spawaczem z kilkoma specjalistycznymi kursami, i z tytułem mistrza spawalnictwa. Jednak ostatni rok był dla mnie fatalny, zwłaszcza dla mojego honoru zawodowego.
W przeciągu roku otrzymałem od szefa dwa listy ostrzegawcze, przez co spadłem z piedestału mistrza, i stałem się bardzo, bardzo malutkim spawaczem.
Upór, głupota i rutyna zawodowa doprowadziły mnie do ignorowania ostrzeżeń. Dodam jeszcze, że jestem po pięćdziesiątce. Chociaż w tym wieku życie się nie kończy, to jednak trochę zacina (głównie z powodu starzenia się komórek w organizmie).I tak na przykład nigdy nie nosiłem okularów, i uważałem, że wzrok mam doskonały. Pewnie nawet tak było, ale jednak, jak się okazało… do czasu!
Przekonałem się , że bardzo trudno przychodzi nam pogodzić się ze zmianami na gorsze. Moja córka skończyła szkołę optyczną i również ostrzegała mnie, że:”już czas, aby założyć okulary”. Gdy pierwszy raz założyłem okulary szybko wytrzeźwiałem z uporu i własnej głupoty. Mając założone okulary dobrze przekonałem się, co znaczy widzieć dokładnie.
Przyznam się, że z opisywanym w poprzednich artykułach panem Kowalskim łączą mnie te same przypadłości: ignorowanie ostrzeżeń, trwanie w uporze i przeświadczenie, że to, co robię jest dobre.
Moment zwrotny i naprawczy następuje, gdy uznajemy swój błąd lub słabość.
Moim zwycięstwem było zrozumienie potrzeby noszenia okularów.
A co słychać u pana Kowalskiego?
Minęły kolejne lata pracy i picia pana Kowalskiego. Szef w pracy przyzwyczaił się do nieobecności w poniedziałek (trzeźwienie po weekendowym piciu), ale rozpoczyna się okres, gdy inni specjaliści z branży ciągną pana Kowalskiego na drinka już w piątek z rana.
W tym czasie nie brakuje towarzystwa, ponieważ pijący to sami specjaliści, którzy nie jedną cysternę wspólnie opróżnili. Zaczyna się w życiu pana Kowalskiego trudny okres zawirowań i przykrych zdarzeń. Nieład i frustracje, które panują wewnątrz, uzewnętrzniają się. W zależności od naszych pragnień i skłonności po upiciu, problemem mogą być:
– siłowe próby wyładowywania frustracji,
– szukanie miłostek w najbliższym otoczeniu,
– nagminne gubienie dokumentów, pieniędzy itp.,
– utrata pracy i miejsca zamieszkania.
Tak jak moim problemem było nienoszenie okularów, tak problemem pana Kowalskiego jest ciągłe noszenie “różowych okularów”, które zniekształcają mu obraz i rzeczywistość w której funkcjonuje.
Każdy z nas popełnia błędy, ale tylko nieliczni wyciągają z nich wnioski.
Najszybszym i najlepszym rozwiązaniem wszystkich naszych problemów byłoby słuchanie naszych prawdziwych(nie tych od kieliszka) przyjaciół szczerze ostrzegających nas o niebezpieczeństwach i błędach, które popełniamy na tym ziemskim padole, zwłaszcza będąc pod wpływem alkoholu.
No cóż historia lubi się powtarzać, a w wypadku alkoholu często kończy się ona jakimś dramatem.
Warto zacząć szukać ratunku zanim zdarzy się coś nieodwracalnego.
Poprzednie artykuły znajdziesz na stronie www.atmanchester.co.uk – (w dziale ARTYKUŁY).
Animator Trzeźwości
