Mieszkańcy okolic Wythenshawe Park spotkali się z radnymi miasta, aby omówić plany magistratu dotyczące organizowania na tym obszarze koncertów plenerowych na kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Pomysł ten w znaczący sposób podzielił opinię publiczną w rejonie i w rezultacie Mike Amesbury, szef wydziału kultury i rekreacji, musiał odpowiedzieć na lawinę pytań dotyczących tej inwestycji.
Rada miejska chce aby Wythenshawe Park stał się po Platt Fields i Heaton Park trzecią największą lokacją do odbywania imprez masowych na wolnym powietrzu w Manchesterze.
A wątpliwości jest bardzo wiele – od hałasu i zaśmiecenia, po utrudnienia w ruchu drogowym i problemy ze znalezieniem miejsc parkingowych.
Sąsiedzi podają przykład organizowanej corocznie w tym miejscu Nocy Guya Fawkesa (znanej jako Bonfire Night), której obchody znacząco utrudniaja transport, powodując ogromne korki komunikacyjne.
Na spotkaniu skrytykowano również sam sposób komunikacji magistratu z okolicznymi mieszkańcami, którzy nie zostali o pomyśle poinformowani listownie – informacja umieszona została jedynie na tabliczkach przymocowanych do lamp ulicznych rozmieszczonych wokół parku Wythenshawe. Dopiero radna okręgu Northenden z ramienia partii Liberalnych Demokratów, Mary Di Mauro zdecydowała się wysłać około 450 listów informujących mieszkańców o inicjatywie radnych miasta Manchester. Pani Di Mauro stwierdziła, że jest wprawdzie nastawiona pozytywnie do pomysłu organizowania koncertów, ale nie podoba jej brak właściwej komunikacji pomiędzy władzami miejskimi a rezydentami.
A skala przedsięwzięcia jest bardzo duża – Northenden, najbliżej położona parku dzielnica Manchesteru nie posiada połączeń tramwajowych czy pociągowych i ogromna część ludzi udających się na koncerty w parku znajdującym się na południu Manchesteru będzie korzystać z autostrady.
Radny Amesbury zapewnił mieszkańców, że zyski z koncertów będą inwestowane w park, który już dziś wymaga doinwestowania, czego niestety radni nie mogą zapewnić z budżetu z uwagi na rosnące cięcia w finansach miasta. Ustalono również, że poszczególne imprezy będą konsultowane z reprezentantami rezydentów okolicznych osiedli. Pan Amesbury zapewnił, że będą czynione działania mające na celu poprawienie transportu komunikacyjnego w czasie odbywających się występów, takie jak dodatkowe autobusy czy projekty ‘park and ride’ (parkowanie samochodu w dalszej odległości od miejsca koncertowego i kontynuowanie podróży środkiem komunikacji zbiorowej).
Spoglądając na sprawę szerszym okiem, należy uznać iż nowa inicjatywa radnych nie jest najgorszym pomysłem, jeśli faktycznie zyski z imprez w Wythenshawe Park mają pomóc w odrestaurowaniu tej ogromnej przestrzeni zieleni miejskiej. Jednakże sam sposób w jaki sprawa jest przeprowadzana, pozostawia sporo do życzenia.
Po raz kolejny jesteśmy świadkami, jak ci, którzy w teorii służą ludziom, próbują wprowadzać w życie poważne przedsięwzięcia bez faktycznych konsultacji ze społeczeństwem. Dopiero stanowcza reakcja mieszkańców zmusiła magistrat do przedyskutowania pomysłu w ramach konsultacji.
Jak widzimy, nie tylko w Polsce próbuje się „przyklepywać” prawa i pozwolenia za plecami obywateli – czy to na skale ogólnokrajową, czy lokalna, jak w przypadku Wythenshawe Park. Ale to na nas spoczywa obowiązek patrzenia władzy na ręce, tego należy wymagać od odpowiedzialnego społeczeństwa obywatelskiego. Szkoda, że w naszym kraju ojczystym bardziej przypomina ono społeczeństwo przypadkowe, ale jak pokazuje przykład ACTA, powoli zaczynamy rozumieć na czym polega rola każdego świadomego obywatela. I, jak pokazuje przykład Wythenshawe Park, wspólne działanie i nacisk na władze może przynieść oczekiwane rezultaty.
Miejmy nadzieję, że lokalni politycy dotrzymają obietnic danych mieszkańcom Northenden i już wkrótce będziemy mogli bezkonfliktowo i z jak najmniejszymi problemami uczestniczyć w koncertach, jakie będą odbywać się w parku Wythenshawe.
Źródło: M.E.N. Media, manchester.gov.uk, dreamstime.com
