Szósty grudnia to jeden z tych dni, na które dzieci niemalże na całym świecie czekają z utęsknieniem. Nadchodzi czas upominków i prezentów. Nie ma osoby, która nie znałaby lub nie słyszałaby o tym dobroduszny, starszym mężczyźnie w czerwonym płaszczu i z siwą brodą, dźwigającym worek pełen podarków i docierającym do najodleglejszych zakątków świata za pomocą sań zaprzężonych w renifery.
Mowa oczywiście o św. Mikołaju, którego imię wywołuje uśmiech na twarzyczkach wszystkich maluchów na całym globie. W Polsce, tradycja nakazuje obdarowywanie się prezentami – wkładanymi pod poduszkę – w nocy z 5 na 6 grudnia.
W Polsce – Św. Mikołaj, na świecie bardziej znany jako St. Nicolaus albo Santa Clouse – na jego temat krąży wiele mitów i legend, które ściśle związane są z osobą biskupa Mikołaja z Myry, który urodził się najprawdopodobniej około roku 280 lub 286 w zamożnej rodzinie w Patara – miejscowości znajdującej się w zachodniej Lykii, czyli prowincji Azji Mniejszej należącej wówczas do Grecji, a dzisiaj do
Turcji. Wedle wszelkich wierzeń rodzice zostawili Mikołajowi sporą fortunę, którą ten oddał ubogim i potrzebującym. Około roku 300 został on wybrany biskupem strasznie zaniedbanej diecezji w stolicy Myry. Sprawując swoją posługę pasterską zabłysnął świętością, poświęceniem oraz licznymi cudami. Najbardziej wiarygodna biografia biskupa Mikołaja została spisana przez Simona Metaphrastesa, w X wieku. Dowiadujemy się z niej, że w trakcie panowania cesarza Dioklecjana, w IV wieku, prześladowania chrześcijan w Rzymie rozciągnęły się na całe imperium. Biskup Mikołaj był jedną z ofiar tychże prześladowań – aresztowany i zmuszony do opuszczenia rodzinnych stron. Z więzienia zwolniony został w roku 313, po tym jak cesarz Konstantyn uprawomocnił chrześcijaństwo. Biksup Mikołaj zmarł 6 grudnia 350 roku. Pochowany w Myrze został uznany za patrona wdów, sierot i osób prześladowanych. W niektórych krajach uważany jest za opiekuna szczęśliwych małżeństw, piekarzy, rybaków i handlarzy morskich. Wedle wierzeń ludowych Św. Mikołaj jest patronem pasterzy i bydła, które chroni przed wilkami. Wiele wskazuje na to, że zwyczaj obdarowywania się prezentami, w dniu 6 grudnia, wywodzi się ze średniowiecza, a jego początku datuje się na czas około tysiąca lat po śmierci Mikołaja.
Zwyczaj nie jest jednorodny i w różnych krajach przybiera różne formy, a i nawet obchodzony jest w innym czasie. Współczesna, spopularyzowana wersja św. Mikołaja dotarła do Europy z USA – a przynajmniej wszystko na to wskazuje.
Postać biskupa z workiem prezentów rozdającym grzecznym dzieciom prezenty, a niegrzecznym rózgi została zastąpiona grubszym mężczyzną z siwą brodą, oddzianym w czerwony kostium i czerwoną czapkę z pomponem. Autorem tego wizerunku Św. Mikołaja, powstałym około roku 1930, jest artysta Fred Mizena.
W Polsce Św. Mikołaj odwiedza dzieci w nocy z 5/6 grudnia, kiedy te pogrążone są w głębokim śnie i wkłada prezenty pod poduszki. Zarówno w USA, jak i w Wielkiej Brytanii tradycja nakazuje, że upominki umieszczane są w olbrzymich skarpetach wywieszanych przy kominku. W Czechach, w średniowieczu, zamaskowani uczestnicy procesji obchodzili wszystkie domy w mieście roznosząc prezenty – rzecz działa się w wigilię św. Mikołaja, czyli 5 grudnia.
Piątego grudnia Św. Mikołaj, a właściwie Sinterklass, odwiedza dzieci w Holandii. Wedle tamtejszych wierzeń przybywa on do kraju z Hiszpanii – statkiem parowym. Santa Clouse, którego polskie maluchy znają pod postacią brodatego, grubszego mężczyzny przybywającego z dalekiej północy, w saniach zaprzężonych w renifery, wpada z wizytą do Holendrów dopiero w Boże Narodzenie. Wizyta Sinterklassa to wielkie wydarzenie – przedstawienie zaczyna się już nawet na miesiąc wcześniej. Każdego wieczora maluchy ustawiają przy kominku buciki, w których rano znajdują drobne upominki – w większości słodycze. 5 grudnia każde dziecko otrzymuje większy prezent. Sinterklass ma do dyspozycji swoich pomocników nazywanych Zwarte Piet.
W Włoszech dzieci obdarowywane są prezentami w Święto Trzech Króli. Upominki wręcza wiedźma Befana, która przedstawiana jest jako staruszka z zakrzywionym nosem, ubrana w stare i zniszczone szaty i latająca na miotle. Do domów dostaje się poprzez kominy. Dzieci, które chcą zyskać sobie jej przychylność zostawiają dla czarownicy mandarynki lub kieliszek wina. Wedle legendy Befana miała spotkać Trzech Króli udających się do nowo narodzonego Jezusa Chrystusa. Niestety, zgubiła się i od tamtej pory lata po całym kraju zostawiając w każdym domu prezenty i mając nadzieję, że jeden z nich trafi do Jezusa.
W Rosji podarki rozdawane są w Nowy Rok przez Dziadka Mroza, któremu bardzo często towarzyszy wnuczka Snieguriczka – żoną Dziada Mroza jest Starucha Zima. Rosyjskie dzieci znają go pod postacią wysokiego, starszego, ale także silnego i pewnego wigoru mężczyznę ubranego w długi do pięt kożuch – błękitny lub srebrny – przepasany sznurem. Całość uzupełnia czapka uszanka.
Śmiało można rzec – co kraj to obyczaj.
MONIKA BROKKING
