Bohater, opłatek + pasja

Są ludzie, miejsca i wydarzenia, o których nie tylko nie można milczeć, ale o których należy głośno mówić. Powiem więcej, jako dziennikarka mam obowiązek wskazywania wyżej wymienionych, czyli ludzi, miejsc i zdarzeń. Przecież prawdziwe dziennikarstwo to nie szukanie sensacji, plotek, czy spełnianie czyichś koniunkturalnych poleceń, tylko: zapis dnia, mówienie o tym co miało miejsce, wskazywanie prawdy, zdarzeń i ich autorów. Z uwagi na znajomość z bohaterem, z p. Marianem Tomaszewskim, żołnierzem II Korpusu(VI Pułk Pancerny”Dzieci Lwowa”), który walczył pod pod Monte Casino,- wielkim polskim patriotą postanowiłam wybrać się na coroczną „imprezę opłatkową”do Polskiego Klubu w Bury. W wielu polskich miejscach na terenie Wielkiej Brytanii, w styczniu, organizowane są polonijne spotkania, podczas których, Polacy pielęgnujący polskość dzielą się opłatkiem. Z uwagi na kilkuletnią znajomość z p. Marianem Tomaszewskim, w tym roku podjęłam decyzję wesprzeć Bury, i wybrać się do tego polskiego klubu, który powstał dzięki pracy polskich patriotów, w tym m.in.wspomnianego wyżej p. Tomaszewskiego. W poprzednich latach uczestniczyłam w uroczystościach z okazji Konstytucji 3-go Maja, które w Bury były wyjątkowo pięknie celebrowane.

Odkąd mieszkam za granicą, lub jak kto woli „na emigracji”, bardzo lubię i coraz bardziej doceniam polonijne, w tym opłatkowe spotkania.Z jednej strony to przedłużenie okresu świątecznego, z drugiej czas dla tradycji i okazja do spotkania Polaków z różnych środowisk, których łączy tęsknota za krajem i prawdziwą polskością. Tegoroczna styczniowa impreza opłatkowa w Bury, mimo że”zahaczyła” o miesiąc luty okazała się być wyjątkowo udana. Mimo, że od Świąt Bożego Narodzenia minął ponad miesiąc, czuło się świąteczną atmosferę i wynikającą z niej „magię ludzkiej życzliwości”.To, mimo że spóźnione, spotkanie opłatkowe, było przygotowane wręcz perfekcyjnie. Począwszy od ustawienia stołów(jak na dobrym weselu), które były złączone, i to wpływało jednocząco na gości, przez atmosferę, występy artystyczne, wspólny posiłek poprzedzony łamaniem się opłatkiem, po wyśmienite jedzenie, i „ciepłą” oraz bardzo uczynną obsługę wolontariuszy.

Jednak zdecydowanie najistotniejszym, zanotowanym przeze mnie faktem z tego popołudnia była obecność „starszyzny”,-czyli ludzi należących do emigracji niepodległościowej,… tych, którzy zmuszeni byli po wojnie do pozostania w Wielkiej Brytanii. Ci ludzie, właśnie tacy jak m.in.p. Marian Tomaszewski są żywym dowodem prawdy i historii Polski, -zmuszonej do ciągłej walki. Dzięki tym ludziom mówimy dzisiaj po polsku, i to nie tylko w Polsce, także na emigracji. Dzięki nim, wciąż funkcjonują na emigracji zakładane po wojnie, właśnie przez nich, polskie szkoły, kluby, biblioteki i inne miejsca polskiej kultury. To właśnie Ci ludzie wychowują i „zarażają”swoją pasją życia kolejne pokolenia. Co ciekawe autentyczność, rzetelność i pasja polskości pokolenia ludzi takich jak p. Marian Tomaszewski mają „moc wychowawczą”, która oddziałuje na Polaków przybyłych z Polski, w której przez dziesięciolecia panował systemowy i długo potem „mentalny PRL”, i którym źle kojarzyła się praca społeczna. Polonia niepodległościowa najpierw walczyła orężem, potem wiernością swoim ideałami i pracą społeczną, a dzisiaj trwa dzięki konsekwencji całości, i swoją historią i obecnością wychowuje następne pokolenia Polaków.

Na koniec mniej górnolotnie, ale też z potrzeby serca, -pragnę wyrazić wielkie uznanie dla wszystkich, którzy przygotowali tę piękną imprezę opłatkową w Bury. Na szczególne uznanie zasługują:p. Kazimiera i Ryszard Krzyworączka, p.Tadek Kuleta, p.Victoria Pickersgil, p.Karol Zychowicz, p.Sebastian Sacha, p. Radek Chruslak, p.Dorota Gotkowicz, p.Bozena Mackiewicz, p.Joanna Napieraj-czyli ludzie należący do Zarządu Polskiego Klubu w Bury, a także częściowo do tutejszej Rady Parafialnej.

Podziękowania należą się także pomysłodawcom i twórcom zespołu Magic Play, p. Marii Annie Furman i p. Przemysławowi Majdak, wszystkim wykonawcom, dzieciom, a także p. Magdzie Niewola- Frączak-manager zespołu. Ta urocza grupa artystów zapewniła przybyłym muzykę i śpiew, oraz obecność artystycznego ducha.

Ostatnie zdanie podziękowań dedykuję kucharzom za wyśmienity, wykwintny obiad, oraz wszystkim wspaniałym ludziom dobrej woli, którzy podawali do stołów, i z sercem serwowali jedzenie przybyłym gościom.

Joanna Dudzic

Manchester luty 2020

PS

zdjęcia do tekstu:Marek Zdziarski, Urszula Chlebińska, Darek Dudzic . Wkrótce pełna fotorelacja z wydarzenia.