
Ocierając łzy, Caroline podeszła do łóżka i podniosła chłopczyka. Wstyd nie pozwalał jej spojrzeć mu w oczy. (…) Położyła go i zdjęła mu wszystkie ubranka, także pieluszkę, chociaż były dość pośledniej jakości. Nie chciała zostawić żadnych śladów, które mogłyby do niej doprowadzić. Wrzuciła ubranka do paleniska, a z żaru po porannym ogniu buchnął dum i swąd.
Rozglądała się zdezorientowana po pokoju, dopóki jej wzrok nie padł na haftowaną poduszkę u wezgłowia łóżka. Gładkie, grube płótno zdobił piękny, delikatny wzór przedstawiający żółte kwiatki. Caroline zdjęła powłoczkę i włożyła do środka szamoczące się dziecko…
Powyższy fragment, pochodzący z Prologu, na tyle mnie zaintrygował i wprowadził w tajemniczy nastrój, że byłam wielce ciekawa, co kryją kolejne strony Dziedzictwa. W tejże atmosferze z zaciekawieniem pochłaniałam rozdział za rozdziałem, aż w końcu – wraz z bohaterami – dotarłam do rozwiązania tajemnic, będących motywem przewodnim fabuły.
Po jakże tajemniczym Prologu, którego akcja toczy się w XX wieku, przenosimy się we współczesne realia i poznajemy dwie główne bohaterki – Ericę i Beth. Kochające się siostry, które przyjeżdżają do posiadłości swojej zmarłej babci – Meredith – w Storton Manor, aby uporządkować sprawy związane ze spadkiem. Od samego początku możemy zauważyć, iż kobiety nie są specjalnie zadowolone z owego przebiegu zdarzeń i najchętniej w ogóle nie pojawiałyby się w odziedziczonej rezydencji. Uwidacznia się tu także intrygująca kreacja jednej z głównych bohaterek, a mianowicie starszej siostry – Beth. Dzięki Erice, która jest narratorką zdarzeń, dowiadujemy się, że jej siostra nie czuje się najlepiej i cierpiała na depresję. Ponadto pewna tajemnica z przeszłości nie pozwala jej spokojnie żyć i poradzić sobie z problemami. Również nieudane małżeństwo z Maxwellem ku temu nie służy, więc Beth musi uporać się z przeszłością, aby zaznać spokoju i cieszyć się z każdego dnia.
Jednakże to nie Beth będzie dane poznać rodzinne tajemnice w celu przezwyciężenia przeszłości. Przypadkiem misja ta spocznie na Erice, która zacznie prowadzić swoje własne śledztwo. Jego rezultaty okażą się zaskakujące nie tylko dla niej samej. Co zatem odkryje Erica i ile wspólnego z rodzinną tajemnicą ma historia Caroline – głównej bohaterki Prologu oraz akcji toczącej się w XX wieku? A może oba wątki mają punkt wspólny? Jak mniemam, zainteresowanych nie brakuje, więc nie pozostaje nic innego, jak tylko sięgnąć po Dziedzictwo w celu uzyskania odpowiedzi na powyższe pytania.
Przyznam się szczerze, iż dość dawno nie sięgałam po tego typu książki. Cieszę się, że miałam okazję to zmienić i przeczytać jakże wspaniałe Dziedzictwo Katherine Webb. Według mnie jest ono majstersztykiem w swoim gatunku. Intrygujące i dobrze napisane, nastrojowe i klimatyczne, pełne bogatych opisów – nie tylko współczesnej Anglii, ale również Ameryki z początku XX wieku – oraz kunsztu literackiego. Dziedzictwo na tyle mnie zafascynowało, że jeszcze długo po jego zamknięciu moje myśli wypełniały rozmaite sceny ilustrujące rozgrywającą się akcję tejże powieści. I szczerze mówiąc mało mnie interesowało przed rozpoczęciem lektury, że jest ono światowym bestsellerem, gdyż najważniejsze, że okazało się nim faktycznie dla mnie.
Źródło recenzji: http://aleksiazka.blogspot.com/2012/10/recenzja-katherine-webb-dziedzictwo.html
Książkę udostępniła nam www.ksiegarniapl.co.uk
