Nowości od Google – część 1
Dzisiaj, tj. 17 maja, zakończyła się konferencja Google I/O 2013. Podczas eventu Google zaprezentowało szereg nowości, które zamierza wdrożyć w swoje usługi i produkty w najbliższym czasie.
To dość ważne wydarzenie, bo zmiany dotykają w zasadzie wszystkich części składowych Google, a korporacja, czy tego chcemy, czy nie, ma bardzo duży wpływ na kształt współczesnego internetu, więc (nie)śmiało można stwierdzić, że zmiany te dotkną zdecydowaną większość internautów. Warto więc przyjrzeć się jakie nowości od Google czekają w najbliższej przyszłości na bezpośrednich i pośrednich klientów tej firmy.
Google dominuje internet, nie każdemu się to podoba, ale niestety tak jest. Niestety, gdyż monopol nigdy nie jest dobry w żadnej dziedzinie, a obecnie Google, dzięki w zasadzie nieograniczonym zasobom finansowym, śmiało zagarnia rynki najpopularniejszych usług internetowych i nie tylko, gdyż ich system operacyjny dla smartfonów, czyli Android, kontroluje już ponad 70% całego rynku. Podobnie jest z wyszukiwarką, która tego rynku ma pewnie dobre 90% oraz YouTube – najpopularniejszym w internecie miejscem do streamingu video.
Póki co jednak, na szczęście, zmiany i nowości wprowadzane przez Google są nastawione na poprawę jakości obsługi internetu dla użytkownika. Powoli też widać długofalową politykę firmy, która coraz ciaśniej stara się związać ze sobą różne usługi, spinając wszystko pod jednym kontem Google. Dlatego zakładając chociażby konto pocztowe na gmailu, automatycznie możemy się za jego pomocą logować w YouTube, Google+, Google Drive, Google Play, Google AdWords czy Google Wallet. I na odwrót – wystarczy raz założyć konto w dowolnej usłudze Google i cały ekosystem jest do naszej dyspozycji. Z jednej strony jest to bardzo wygodne – z drugiej, nieco przerażające, bo w zasadzie współczesny internet niemal nie jest w stanie funkcjonować bez Google. Owszem, są zagorzali przeciwnicy firmy, którzy zarzekają się, że nie korzystają z produktów i usług Google i świetnie sobie radzą, niemniej jednak trzeba przyznać, że jest to trochę bunt na siłę, bo jednak znacznie łatwiej jest po prostu korzystać z usług Google niż tego nie robić. Głównie dlatego, że tak dużo ludzi wokół nas z tych usług korzysta. Prowadząc na przykład biznes nie możemy sobie pozwolić na nieobecność w Google, bo w zasadzie nie istniejemy. To pokazuje potęgę tej korporacji, która prędzej czy później, pewnie zacznie dawać negatywne plony. Póki co jednak zmiany wprowadzane przez giganta zdają się być jednak całkiem sensowne i poprawiające jakość poruszania się po internecie, dlatego ja osobiście, mimo sceptycyzmu wobec firm-monopolistów, przyjmuję te nowości dosyć ciepło. Co czeka nas nowego zatem w usługach i produktach Google?
1. Wyszukiwarka – Knowledge Graph
Zdecydowanie najpopularniejszą usługą Google nadal pozostaje wyszukiwarka. W jej obrębie oczywiście ciągle udoskonalany jest algorytm, ale Google przygotowało też zupełną nowość – udostępnia nam narzędzie „Knowledge Graph”, na język polski przetłumaczone dosłownie jako „Graf Wiedzy”. Narzędzie to będzie dostępne bowiem całkowicie w języku polskim, co bardzo cieszy, ponieważ daje interesujące możliwości. Najprościej mówiąc, „Graf Wiedzy” to panel, pojawiający się po prawej stronie wyników wyszukiwania. Uzupełnia on szukane przez nas frazy o informacje, które są z daną frazą powiązane. Na prezentacji Google wytłumaczyło jego działanie na przykładzie Leonarda Da Vinci. Po wpisaniu nazwiska malarza, „Graf Wiedzy” wyświetli nam automatycznie najważniejsze informacje o tym malarzu, poda linki do jego najważniejszych obrazów, a także najważniejsze korelacje – czyli automatycznie poinformowani zostaniemy o epoce renesansu, technikach malarskich w tym okresie, czy innych ważnych malarzach doby odrodzenia. „Graf Wiedzy” wydaje się więc swego rodzaju zintegrowaniem wyszukiwarki Google bezpośrednio z Wikipedią i na pewno wzbogaci wyniki wyszukiwania, sprawiając, że w poszukiwaniu pewnego rodzaju informacji będzie można pominąć wpisywanie fraz pokroju „Leonardo Da Vinci wikipedia”, gdyż Google od razu, w naturalnych wynikach, da nam wszystkie najważniejsze informacje.
2. YouTube – płatne kanały
Drugą najpopularniejszą usługę Google zaraz po wyszukiwarce, czyli YouTube, niedawno spotkał lifting interfejsu, teraz natomiast Google przymierza się do wprowadzenia płatnych kanałów. Polegać ma to na tym, że wybrane kanały na YouTube zostały ukryte za paywallem – aby uzyskać do nich dostęp należy uiścić miesięczną opłatę. Na razie Google testuje to rozwiązanie i kilka youtubowych kanałów, między innymi kanał YouTube stacji National Geographic, jest objętych opłatą 0,99$. Docelowo jednak to twórca danego kanału ma decydować, czy i jaką opłatę pobierać, za treści, które oferuje na swoim kanale. Zdecydowana większość zysków ma trafiać do kieszeni twórców kanałów, co jest rzeczą dobrą, ponieważ pozwoli to vlogerom tworzyć jeszcze lepszej jakości treści. Problemem jest tylko odzwyczajenie internautów od „darmowości” YouTube’a. Od lat bowiem wszystkie filmy wideo były w nim dostępne za darmo. Niemniej jednak wnioskuję, że użytkownicy bardzo szybko przyzwyczają się do mikropłatności, bowiem w dobie Spotify czy Netflixa coraz częściej przyzwyczajamy się, że za dostęp do treści trzeba płacić. Zapewne też owo 0,99$ w Europie zamieni się na 0,99€, a w Wielkiej Brytanii 0,99£, co sprawi, że stawki za dostęp do poszczególnych kanałów nie będą na całym świecie równe. Nie wiadomo też czy Google stopniowo nie będzie ograniczał funkcjonalności, czy widoczności kanałów, które opłat nie pobierają. Na razie całe zamieszanie z płatnościami za treści dopiero raczkuje, internauci już podzielili się na obozy zwolenników i przeciwników tego rozwiązania, więc zapewne jeszcze długa droga do w pełni płatnego YouTube, niemniej jednak zapewne w tym kierunku usługa wideo należąca do Google będzie zmierzała. No ale skoro użytkownicy bardzo szybko przyzwyczaili się do długich reklam przed filmami, sądzę, że do płatności też się przyzwyczają i Google z pewnością właśnie na tym opiera swoją strategię.
3. Gmail – możliwość przesyłania pieniędzy e-mailem, Google Hangouts
Trzecia najpopularniejsza usługa Google, czyli poczta gmail, również doczeka się wprowadzenia nowości. Pierwszą będzie możliwość zintegrowania konta pocztowego z kontem Google Wallet i przesyłanie sobie nawzajem pieniędzy w formie załącznika do maila. To rozwiązanie podobne do PayPala, jednak na razie nieco ograniczone, bo osoba, której pieniądze wysyłamy, musi posiadać konto w gmailu, zintegrowane z Google Wallet. Jest to więc póki co ciekawostka, która jednak na pewno będzie rozwijana i promowana, więc w przyszłości może stać się całkiem poważną konkurencją dla obecnie dominującego ten rynek PayPala.
Drugą nowością związaną z pocztą będzie całkowite przemodelowanie czatu gmailowego, czyli GTalka. Zmieni się jego nazwa – od teraz będzie się nazywać Hangouts i otrzyma dedykowaną aplikację na wszystkie systemy – desktop, Androida i iOS. Prawdopodobnie też Windows Phone, choć Google usilnie stara się ignorować system Microsoftu i jak najmniej o nim wspominać. Idea stojąca za Hangouts jest prosta – ma umożliwiać rozmowy tekstowe, głosowe i wideo oraz nie być zamkniętym ekosystemem. To nieco takie połączenie Facebook Messengera i Skype, tyle że pod szyldem Google. Na pewno przydatna opcja, choć lada dzień Facebook Messenger zacznie również umożliwiać rozmowy wideo, a wtedy jednak Google Hangouts może zejść na drugi plan – nadal bowiem większość użytkowników woli komunikować się przez Facebooka, mimo że posiadają konto na gmailu. O Google+ nie ma nawet co wspominać.
