Od lat 90-ych Metrolink jest sybolem Manchesteru. Pierwsze wagony kolejki metropolitarnej pojawiły się w 1992 roku i od tego czasu służyły w miarę sprawnie wszystkim mieszkańcom naszego regionu. Jednak od pewnego czasu, Metrolink kojarzy się niemal wyłącznie z problemami, opóźnieniami, frustracją pasażerów i przeprosin kierownictwa, za którymi nie idą konkretne działania ze strony zarządzających przedsiębiorstwem.
Kłopoty mają miejsce nie tylko ze względu na odbywającą się ekspansję sieci na Oldham czy Rochdale, ale też z powodu intensywnie ekspoloatowanych od 20 lat pojazdów. Jak wiemy, od pewnego czasu po Greater Manchester porusza się nowa generacja kolejek, ale firma do tej pory nie zrezygnowała ze starszej części swego taboru. Aż do teraz.
Rozpoczęła się właśnie operacja ‘odstawienia na emeryturę’ 12 najstarszych szaro-niebieskich tramwajów T68, nowoczesnymi M5000, które według rzeczniczki Transport for Greater Manchester, są 4 razy mniej podatne na uszkodzenia i problemy z obsługą oraz konserwacją niż stare modele. Do tej pory zakupiono ponad 70 nowych tramwajów, co jest częścią wartej ponad 1,4 miliarda funtów inwestycji w transport publiczny w Greater Manchester.
Powodem przyśpieszonej modernizacji taboru są coraz bardziej wyraźne głosy niezadowolenia ze strony pasażerów, którzy skarżą się iż nie ma dnia, bez jakiejkolwiek awarii pojazdów Metrolinka.
Szczególne natężenie problemów nastąpiło w styczniu tego roku, kiedy to miały miejsce 4 poważne awarie. Występujący zazwyczaj w takich sytuacjach szyderczy humor przekształca się w coraz wyraźniejsze nawoływania do bojkotu płacenia za bilety do czasu, aż kierownictwo firmy bądź zarządzający z Transport for Greater Manchester nie poprawią znacząco jakości usług. Sam wiem, jakie może być to frustrujące, gdyż w zimę 2010-2011 zostałem ‘uwięziony’ na trasie Manchester – Eccles, pomiędzy stacjami Cornbrook i Pomona na ok. 2 godziny, co zakończyło się dwoma tygodniami na zwolnieniu lekarskim z ciężkim przeziębieniem.
Zastanawiające jest jednak to, że na tak poważną inwestycję, jak potrojenie ilości tras Metrolinka, zdecydowano się, zanim poprawione zostało funkcjonowanie już istniejącej infrastruktury. Wyraźnie da się zauważyć, że obsługujące sieć kolejne firmy (wcześniej Stagecoach, aktualnie RATP Group) nie radzą sobie z naszą kolejką podmiejską. Dowodem na to są wielkie problemy, które wystąpiły chwilę po ukończeniu budowy przystanku MediaCityUK – kłopoty z synchronizacją przejazdów, które wydłużyły podróż do Manchesteru nawet o 10 minut, czy też związane z tym wykolejenie tramwaju M5000 we wrześniu 2010, po którym, jak podaje relacja jednego ze świadków, motorniczy wprost przyznał, że nie został odpowiednio przeszkolony na podobnego rodzaju przypadek.
Jak można zauważyc, sytuacja w jakiej znajduje się Metrolink nie jest wyłącznie spowodowana przestarzałym taborem, ale przede wszystkim fatalną organizacją. Należy się cieszyć, że inwestuje się w infrastrukturę i nowe pojazdy, które już niedługo całkowicie zastąpią wysłużone T68. Istnieje jednak obawa, wyrażana przez setki pasażerów, jak firma poradzi sobie, kiedy będzie odpowiedzialna za gotową rozbudowaną już sieć.
Jedno jest pewne – po doświadczeniach z transportem miejskim w Greater Manchester nigdy już nie będę narzekał na spóźniony 5 minut tramwaj w mieście Łodzi czy innym polskim mieście.
Źródło: M.E.N. Media, railwayforum.net, rail-news.com
/p
