Zima w Wielkiej Brytanii nadciąga! Ach, jak ja to kocham! Temperatury w okolicach -8°C nazywa się warunkami arktycznymi, 7 centymetrów śniegu powoduje potężne problemy komunikacyjne, ludzie z powodu mrozów zostają w domach, zamiast w pocie czoła walczyć o lepsze ekonomiczne jutro tego kraju, zamyka się szkoły… a my, Polacy, zanosimy się od śmiechu.
Nie do śmiechu nam jest jednak, kiedy musimy na zimnie stać pół godziny na zimnie, kląc ‘Motyla noga!’ i wypatrując nieszczęsnego autobusu czy kolejki Metrolinka.
Ledwo zaczął się listopad, a pojawiły się pierwsze problemy z transportem publicznym. W dniu, w którym to piszę, temperatura w nocy spadła do -3°C (po raz pierwszy w tym roku poniżej zera) i już spowodowało to pokaźne problemy komunikacyjne w Greater Manchester.
Dzisiejszego poranka, 8 listopada, potężne opóźnienia zanotowały kolejki miejskie, czyli Metrolink. Powód? Cienka warstwa lodu na kablach sieci trakcyjnej. Kilka stopni poniżej zera i po raz kolejny następuje paraliż komunikacyjny. Czy pamiętacie takie niesympatyczne sytuacje z czasów kiedy mieszkaliśmy w Polsce?
Jako łodzianin, styczność z tramwajami mam od zawsze, jako że mamy w mieście najdłuższą tradycję tych pojazdów w całym kraju i nie przypominam sobie, żeby przy tak śmiesznie lekkim mrozie, tramwaje padały jak muchy.
Nie będę cytował internetowych głosów spóźnionych pasażerów, bo wszyscy wiemy jak frustrujące są poślizgi, zwłaszcza jeśli nie są zależne od ciebie. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu że cała ta sytuacja jest efektem totalnej systemowej indolencji kierownictwa Transport for Greater Manchester (organu mającego za zadanie koordynację transportu w naszym regionie).
Jak pamiętamy, na początku sierpnia doszło do zmiany operatora Metrolinka, gdyż z kontraktu wycofał się Stagecoach, dotychczasowy zarządca sieci kolejek miejskich. Pisano w mediach, że nowa francuska firma ma podnieść jakość oferowanych usług. Mimo to, wystarczył drobny przymrozek, żeby stare problemy powróciły. Największym problemem jest jednak chyba fakt, iż w wielu wypadkach pasażerowie nie są nawet informowani na bieżąco o utrudnieniach, a nie od dziś wiadomo że brak informacji wywołuje większą frustrację niż same problemy. TfGM chwali się rozbudowaniem infrastruktury i ekspansją na kolejne miasta i miasteczka w regionie, za to wciąż zapomina, że najważniejsza jest jakość usług. W odniesieniu do tego, co dzisiaj wydarza się od rana w mieście i okolicach, jak nieśmieszny żart brzmi informacja, że od stycznia 2012 roku, już teraz drogie bilety na Metrolink będą droższe o ok. 6%.
TfGM zaczyna sezon jesienno-zimowy od kompletnego falstartu. Nauczony jednak doświadczeniami z poprzednich sezonów (m.in. 2 tygodnie grypy dzięki półtoragodzinnemu postojowi między Cornbrook a Pomona przy kilkunastu stopniach mrozu w uszkodzonym wagonie) uważam, że i ten rok przyniesie nam bardzo dużo rozczarowań ze strony Metrolinka. No cóż, nie od dziś wiadomo, że gdzie jest monopol, tam można pozwolić sobie na arogancję i ignorowanie problemów. Szkoda tylko, że odbywa się to ciągle naszym, pasażerów, kosztem.
Źródło: Manchester Evening News
