Dom to nasza oaza; miejsce, w którym się: relaksujemy, odpoczywamy, regenerujemy siły po ciężkim dniu pracy, odprężamy i wyciszamy. Każdy z nas chce, by jego mieszkanie było nieskazitelne, przytulne, zaciszne i nastrojowe. Nic tak nie koi nerwów i uspokaja jak wnętrze urządzone ze smakiem. Pomieszczenie pełne zieleni zapewnia niepowtarzalny klimat i atmosferę. Pokój ozdobiony kwiatami nabiera szczególnego charakteru; emanuje spokojem, staje się niezwykle urokliwy.
Dom to nasza oaza; miejsce, w którym się: relaksujemy, odpoczywamy, regenerujemy siły po ciężkim dniu pracy, odprężamy i wyciszamy. Każdy z nas chce, by jego mieszkanie było nieskazitelne, przytulne, zaciszne i nastrojowe. Nic tak nie koi nerwów i uspokaja jak wnętrze urządzone ze smakiem. Pomieszczenie pełne zieleni zapewnia niepowtarzalny klimat i atmosferę. Pokój ozdobiony kwiatami nabiera szczególnego charakteru; emanuje spokojem, staje się niezwykle urokliwy.
Dekorowanie mieszkań kwiatami nie jest podyktowane tylko i wyłącznie względami estetycznymi, ale także i zdrowotnymi. W pomieszczeniu pełnym zieleni szybciej i łatwiej się relaksujemy, lepiej nam się odpoczywa. To jednak nie wszystko. Rośliny pobierają z powietrza dwutlenek węgla oraz wszelkie inne szkodliwe substancje, a w zamian oddają czysty tlen. Niektóre kwiaty, jak na przykład: paprocie, bluszcze, papirusy, a także filodendrony, czy skrzydłokwiaty nawilżają powietrze, a wszystko dlatego iż zużywają nie więcej niż 10 procent dostarczanej im wody.
Pielęgnacja kwiatów do łatwych nie należy. Trzeba im poświęcać wiele czasu i uwagi, by rosły zdrowe i rozwijały się prawidłowo. Najlepiej w nowe roślinki zaopatrywać się u ogrodnika lub w kwiaciarni, gdzie otrzymamy niezbędne fachowe porady dotyczące gatunku, który wybraliśmy. Pamiętać bowiem należy o tym, że od rodzaju kwiatka zależy nie tylko miejsce ulokowania go w naszym domu (niektóre gatunki muszą otrzymywać stałą dawkę światła, inne za bezpośrednim nasłonecznieniem nie przepadają, a jeszcze inne, jak na przykład bluszcze wolą półcień), ale także ilość podawanej wody (jedne gatunki lubią zraszanie i ciągłe podlewanie, a inne wprost przeciwnie). Jedno jest pewne nieodpowiednia pielęgnacja szybko odbije się negatywnie na stanie rośliny, która uschnie lub zgnije.
Eksperci radzą, by wystrzegać się kupowania roślin doniczkowych zimą. Najlepszą porą roku, sprzyjającą wszelakim zakupom związanych z kwiatami jest wiosna. To właśnie wówczas klimatyzują się one najlepiej w nowym pomieszczeniu. Z przesadzaniem najlepiej poczekać do lutego. Jednakże, gdy czas nas z różnych powodów nagli i chcemy zaopatrzyć się w nową roślinkę jesienią lub zimą należy przestrzegać pewnych reguł. Po pierwsze powinniśmy zadbać o odpowiedni transport. Większość kwiatów jest bowiem niezwykle wrażliwa na zimno. Temperatura minusowa lub choćby bliska zeru negatywnie odbija się na niemalże wszystkich gatunkach roślin; bez względu czy są to rośliny doniczkowe ozdobne z liści, czy też kwitnące. Dlatego też warto zaopatrzyć się w papier do ich opakowania lub nawet mały ręcznik. Okresem zimowym najlepiej kupować draceny, kordyliny, sukulenty czy też bluszcze. Najwrażliwsze na zmiany temperatur są z kolei: storczyki, paprocie, palmy, a i również inne egzotyczne kwiaty (anturia, alokazje, maranty). Następnie – i to bez względu na porę roku – należy wymienić podłoże w zakupionym kwiatku. Rośliny nabyte w supermarketach lub kwiaciarniach zaopatrzone są zazwyczaj jedynie w torf, który bardzo szybko ulega przesuszeniu. Pamiętać jednak trzeba o tym, że każdy kwiatek wymaga innego rodzaju gleby. Po wyjęciu rośliny z doniczki powinniśmy dokładnie przyjrzeć się jej korzeniom; zdrowe przybierają żółtą lub białą barwę, a chore – brązową (dodatkowo mogą one być przesuszone, suche, zwiędnięte). W tym ostatnim przypadku przycinamy zepsute korzenie sekatorem lub zwykłymi nożyczkami oraz dezynfekujemy formaliną i denaturatem. Możemy także je lekko podsuszyć i zasypać sproszkowanym węglem drzewnym, który ma działanie antybakteryjne i grzybobójcze.
Niestety, są pewne kwiatki, których powinniśmy się zdecydowanie wystrzegać, a przynajmniej zachowywać daleko idącą ostrożność w kontaktach z nimi – nawet jeżeli prezentują się najpiękniej. Na przykład anturia czy też fiołki alpejskie w swoich liściach zawierają szkodliwe soki, które powodują podrażnienia skóry. Ich spożycie może doprowadzić do nudności, biegunki oraz zawrotów głowy. Kontakt z deandrem pospolitym wywołuje zaburzenia pracy serca, a kliwia pomarańczowa przyczynia się do powstania wymiotów czy też wzmożonego kaszlu. Obcowanie z liśćmi pierwiosnka kubkowatego pociąga za sobą ryzyko wystąpienia problemów ze skórą; od zaczerwienienia poprzez swędzenie czy też powstania pęcherzy. Dotknięcie dieffenbachi skutkuje obrzękiem oraz pieczeniem skóry. Liście wilczomleczy oraz krotonów wywołują oparzenia i podrażnienia skóry, a ich spożycie – biegunkę i podrażnienia nerek. Spożycie soku zawartego w liściach fikusów może z kolei powodować duszenie się, wymioty i bóle brzucha.
Tak więc ostrożności nigdy niezawiele; tym bardziej, gdy w domu znajdują się małe dzieci albo zwierzęta.

