Coś dla chłopców…

Przeziębiłem się, nie ja jeden. Mam wszystkie objawy, również rozbicie, które sprzyja rozczulaniu się nad sobą. Nie pozostaje więc mi nic innego, jak pobiadolić trochę. Oczywiste jest, że jestem teraz stary, łysy, gruby i brzydki. O ile z wiekiem poradzić sobie może dermatolog estetyczny, do którego z pewnością na dniach się udam, z dietą i aktywnością fizyczną jakoś się ogarnę zaraz jak wyzdrowieję, to z fakt, że jestem brzydki, jest subiektywny, więc wróci dobre samopoczucie i pozytywna samoocena. Tak sądzę z doświadczenia. Napiszę więc o największej bolączce, na której powinienem się znać – łysieniu.

Wiem, że nie jest tak, że włosy wypadają. Historia jest taka, że one rosną, tylko mniejsze i delikatniejsze. Przez to wycierają się i łatwo ulegają uszkodzeniu. Zresztą nawet jeśli nie to i tak mają dwa milimetry, więc szału nie ma.

Wynika to stąd, że pochodne testosteronu, produkowane w organizmie, krew transportuje do mózgu, żeby facet myślał jak mężczyzna. Skutkiem ubocznym tego jest dopływ krwi do czubka głowy z owymi pochodnymi testosteronu, zamiast tlenu i odżywienia. Włosy więc nie mają jak rosnąć.

Jest więc taka strategia, żeby pobudzić dopływ nowej krwi w rejon głowy. Wtedy dostarcza ona potrzebnych budulców do włosa i rośnie on silniejszy i ładniejszy. Nie wymaga to wielkiej filozofii, wiele kosmetyków opiera się na papryczce chili, mentolu, czy innych pikantnych produktach naturalnych, poprawiających krążenie miejscowe. To produkty zazwyczaj całkowicie naturalne, nieszkodliwe i do użytku zewnętrznego, więc może je stosować każdy. Są to szampony, zdarzają się inne produkty na przykład glinka czerwona, posiadająca jeszcze dodatkowo mikro i makro elementy, pozostawiająca je bezpośrednio na skórze poprawiając efekt.

Są też przeróżne ampułki, czy płyny do oprysku, w celu uzyskania efektu. Na pewno warto stosować takie produkty, ale nie należy oczekiwać cudów. Po prostu te włosy, które mają wyrosnąć, będą. Do tego silniejsze. Jeśli jednak mamy do czynienia z dużym ubytkiem, możemy mieć większe oczekiwania.

Na początku, kiedy chodzi tylko o to, że są one rzadkie miejscami, bądź na całej górze, cienkie i delikatne, tak że kiedy się spocimy, to można odnieść wrażenie wszech ogarniającej łysości, można oprzeć się na wspomnianych wyżej produktach.

Warto też wiedzieć, że częstym powodem wypadania włosów jest przetłuszczenie. U mężczyzn bardzo agresywne, ale też popularne u kobiet. Wypadanie włosów z tego powodu przetrzebia do dwudziestu procent ich stanu. Tak! Wystarczy regularnie stosować środki na przetłuszczenie. Nie mam na myśli tu szamponów, których szczególnie powinny się wystrzegać osoby z długimi włosami, bo też często ich substancją czynną są sole, przesuszające okropnie włos i leczące jedynie objawy, nie zaś przyczyny przetłuszczania. Skutkiem może być potem łuszczenie naskórka i zniszczone włosy.

Co można polecić, to płyny, wcierki, albo glinki do skóry. Bo to skóra się przetłuszcza i należy ją regulować. Nie są to popularne produkty i rzeczywiście trzeba mieć szczęście, żeby na nie trafić u fryzjera. Najlepszą ofertę ma z-one concept, która toż oważ firma ma produkty można określić para lecznicze.

Można też próbować szukać tego typu produktów w aptekach, ale są one dużo droższe zazwyczaj, niż wspomniane. Nie wiem czy są one dostępne w internecie, ale można je znaleźć w całej Polsce u przedstawicieli. Nie chcę tu ich reklamować, bo nie taki jest cel, ale też bez sensu, żebym zostawił temat nie rozwiązany, więc na osobiste pytanie chętnie odpowiem gdzie kupić. Można mnie znaleźć na Facebooku. W aptekach są za to produkty chemiczne, działające inaczej, bo rozkładające pochodne testosteronu we krwi. Rozwiązuje to problem, bo krew wolna od obciążeń, dopływa następny raz zapełniona substancjami odżywczymi.

Bardzo dobrym opryskiem do stosowania zewnętrznego jest LOXON, dostępny w aptekach w dwóch stężeniach 2% bez recepty i 5% na receptę. Nie kosztują dużo, bo cena zależnie od apteki waha się w granicach trzydzieści, czterdzieści złotych i to starcza na miesiąc. Ważne jest, że trzeba opryskiwać się dwa razy dziennie przez cztery miesiące. Wyniki są satysfakcjonujące, włosy odrastają i można zauważyć wyniki. Ważnych jest jednak parę kwestii. Po pierwsze systematyczność! Trzeba zachować obowiązkowość w realizacji, bo nie zobaczymy efektu. Drugi kłopot to ciasna łazienka. Bo stężenie tych oparów preparatu może źle wpływać na kobiety, czy małych chłopców, u których stężenie testosteronu jest niskie i wziewnie może dojść do wahnięć niebezpiecznych dla regularności cykli fizjologicznych. Na początku można o tym pamiętać, potem jest już gorzej, bo wiadomo, człowiek się rano spieszy, wszyscy biegają tam i z powrotem. Kto by pamiętał o zasadach bezpieczeństwa. A trzeba.

Są też inne preparaty, działające podobnie, na przykład POXIPOL, ale ma dużo gorszy aplikator, zostawia poza tym tłusty film. Pozostałe według moich informacji są dużo droższe, a wyniki dają porównywalne.

Napięcie rośnie, więc przejdę do bardziej skutecznych metod. Znany wszystkim AMINEXIL dostępny w produktach l’Oreala, czyli pod marką VICHY, l’Oreal, KERASTASE. To bardzo fajny pomysł, bo pobudza do wzrostu te włosy, które są w stanie spoczynku. Jest tak, że włosy rosną około dwóch lat, potem przez około pięciu są w stanie spoczynku.

Pobudzenie ich do wzrostu, to dobry pomysł, zagęszczają się i daje to pożądane efekty. Pytanie tylko, czy można to stosować przez całe życie. Naruszamy w końcu cykl, więc nie wiadomo, co potem. Tego nie wiadomo, a też nie znam nikogo, kto używałby AMINEXILU dłużej. Koszt miesięczny to około stu złotych. Żadnych skutków ubocznych, poza wspomnianym zaburzeniem cyklu wzrostu włosa. Jest to więc ciekawa propozycja.

Kiedy łysienie jest już wyraźne, szczególnie na czubku głowy, warto zastanowić się nad tabletkami rozkładającymi pochodne testosteronu we krwi. Jest to wyraźna ingerencja w organizm i nie pozostaje bez konsekwencji. Pytanie jakie mamy priorytety. Najpoważniejszym skutkiem ubocznym jest osłabienie popędu płciowego. Dla mężczyzny młodego nie powinien być to wielki problem, po prostu nie chce mu się dwa razy dziennie tylko raz. Nie jest więc to dramat. Nie zawsze zresztą tak się dzieje i po odstawieniu tabletek, wszystko wraca do normy. Poza tym jest cała lista możliwych skutków ubocznych. Jak to z lekami. Efekty są oszałamiające, trzeba brać tabletki bite cztery miesiące, żeby były wyniki. Słyszałem tylko o jednym przypadku mężczyzny, który nie widział efektów. Uważać też trzeba, bo zdarza się obniżenie samopoczucia. To musi nie być fajne.

Ale przestanę straszyć, bo nie jest tak źle. Lek ma nazwę handlową PROPECIA i kosztuje dwie stówy za miesięczną kurację, do tego jest wypisywany przez lekarza. Wiem, że zdarza się, że znajdują jakieś zamienniki tańsze, ale nie jestem lekarzem, więc się nie mądrzę.

Wystarczy tego, co już napisałem. Wiadomo, że nie wymyślono super pomysłu na łysienie, co prawda pracują nad metodą klonowania mieszka włosowego, co bardzo by usprawniło transplantację, ale to dopiero śpiew przyszłości. Podsumowując, łatwiej załatwić sprawę z łysieniem na czubku głowy niż z przodu. Do tego lepsze efekty uzyskuje się właśnie na czubku. Przy małej tenzurce, można wyciąć łysinę i zszyć. Wiem, brzmi niewiarygodnie, ale to prawda.

Napisałem felieton, wziąłem leki na przeziębienie i czuję się dużo lepiej. Nie wykasuję wstępu, ale patrzę w lustro i znów jestem pozytywną graniczną skali urody…

Wiecej na stronie http://slawekstawarczyk.com.pl/