Co to jest Merseyside Polonia? Czym się zajmujecie?
W październiku 2008 roku zaczęliśmy tworzyć projekt Merseyside Polonia, ale nie chcieliśmy, żeby to był tylko Liverpool, ale też okoliczne miasta po obu stronach rzeki Mersey. Jako tytuł tego projektu ustaliliśmy Meet Your Neighbours (Poznaj Swoich Sąsiadów), ktory mial reprezentować idee tej inicjatywy. Ludzie często mieszkają obok siebie, ale się nie znają, a to byłaby taka szansa, żeby dowiedzieć się troszkę więcej.
Pierwsza seria to było 8 spotkań, co miesiąc. Na każdym z tych spotkań przedstawialiśmy różne służby, np. z policji, ze straży pożarnej, ze służby zdrowia, oświaty, po to, aby ludzie wiedzieli, co gdzie i u kogo co załatwić. Każdy miał szanse, żeby porozmawiać w konkretnej sprawie. Drugą częścią każdego z tych spotkań była prezentacja o Polsce, która w oczach Anglików w tym czasie nadal wyglądała jak po drugiej wojnie światowej. Przedstawiliśmy im nasze miasta, krajobraz, historię, nowoczesne firmy oraz prezentacje związane z kulturą, gdyż zależało nam na tym, aby prowadzić inne dyskusje, niż tylko o tym, ile zarabiamy na godzinę. Chcieliśmy, żeby lokalna społeczność zrozumiała, że jesteśmy trochę inni, bo pochodzimy z innej historii, innego kraju, innego systemu politycznego, ale jest też wiele rzeczy, które nas łaczy.
Czy nie wydaje się Pani, że jesteśmy mniej otwarci, mniej się integrujemy, bo nadal jedną z barier jest nieznajomość języka?
Ja myślę, że to jest bardzo duży problem. Wielu młodych ludzi przyjeżdża bez umiejętności mówienia po angielsku i nie stara się nauczyć, a w końcu jesteśmy w Anglii. Jest tutaj wiele kursów darmowych, są wokół Anglicy, wiec można by ten język poćwiczyć z nimi. Staraliśmy się również promować i tworzyć kursy, ale kończyło się z różnym skutkiem, nie każdy miał czas, żeby w nich uczestniczyć. Niemniej uważam, że nadal bardzo ważny jest temat integracji, dlatego założyliśmy sobie, jako Merseyside Polonia, rozwijanie pozytywnych relacji miedzy polska, a lokalna społecznością. To jest bardzo ważne, bo tworzenie państwa w państwie nie jest dobre, dlatego jeśli robimy jakieś eventy, to one są po to, żeby zwiększyć zrozumienie, podnieść wiedzę, polepszyć te relacje.
Rozumiem, że te eventy są nie tylko dla Polaków, a ich tematyka ma przyciągnąć na spotkania także lokalna społeczność?
Zdecydowanie tak, ponieważ nie chcemy, aby to była tylko zamknięta grupa polska, ale żeby to polegało na budowaniu relacji, bo też się uczymy od siebie nawzajem.
Od jak dawna istnieje organizacja Merseyside Polonia?

Istniejemy od 2 lat, chociaż projekt powstał już w 2008 roku. Na początku nie byłam pewna jak to będzie wyglądało, okazało się jednak, mimo moich obaw, że wszystko potoczyło się bardzo pomyślnie. Poznałam mnóstwo osób, które chciały się przyłączyć, zaczęliśmy być zapraszani na rożne imprezy, spektakle. Dla mnie było ważne, żeby tam być i pokazać, że Polacy to nie tylko emigranci, ale część lokalnej społeczności. Wtedy stwierdziłam, że jest sens to dalej robić. 09 czerwca 2009 roku zostaliśmy zarejestrowani jako Merseyside Polonia.
Jak często organizujecie spotkania dla Polonii i nie tylko?
To, co bym chciała wprowadzić do kultury Liverpool to taki kalendarz polskich imprez, zainspirowanych naszymi tradycjami kulturowymi, ale też związanych z historią, sztuką.
Co roku w styczniu z okazji Dnia Pamięci Holokaustu prezentujemy historię Polaka, który pomagał Żydom czy też innym mniejszościom w okresie II wojny światowej. Myślę, że sporo jest też inspirujących historii o Polsce, o których nie powinniśmy zapomnieć.
W lutym organizujemy imprezę, która nazwaliśmy „Love in Every Language” („Miłość w każdym języku”). Zapraszamy osoby z rożnych narodowości, aby zaprezentowały poezję miłosną swoich krajów. Jest to fajna okazja poznawania innych kultur, dowiedzenia się o ich poezji, sztuce. Wiersze prezentowane są w narodowym języku, potem po angielsku. Jest to sposób wyrażania emocji poprzez symbolikę, bo różne kultury inaczej podchodzą do miłości, a jednocześnie to jest coś, co nas łączy.
Marzec i kwiecień to okres Wielkanocy. Nawiązaliśmy współpracę z Muzeum Narodowym w Liverpool, w którym odbywają się warsztaty z malowania jajek i tradycji wielkanocnych. Chodzi również o to, żeby na te spotkania przychodziły całe rodziny.
W czerwcu natomiast mamy Dzień Świętojański. Jest to dzień zabawy, śpiewu, tańca, warsztatów, robienia wianków. Tu w Liverpool podoba mi się to, że co roku chińska społeczność obchodzi Nowy Rok i całe miasto obserwuje to wydarzenie. Chciałabym, żeby była raz w roku jakaś impreza, którą robi cała polonia wspólnie, na którą też schodzi się całe miasto. Może właśnie ta Noc Świętojańska będzie takim wydarzeniem, które udałoby się nam wypracować.
Kolejne spotkania mają miejsce w listopadzie na Wszystkich Świętych. Odnaleźliśmy tu polskie groby, to jest taka część tradycji polskiej, którą chcielibyśmy kontynuować z młodą polonią, aby pamiętać tą, która odeszła, będziemy starać się odszukiwać ich historie.
Dużym sukcesem cieszyły się nasze spotkania związane z Andrzejkami, z laniem wosku, wróżeniem z kart, biesiadnymi piosenkami i domowymi wypiekami.
Grudzień to oczywiście Boże Narodzenie. Już od pierwszej serii naszych spotkań nawiązaliśmy współpracę z Akademią Św. Franciszka, gdzie organizujemy nasze spotkanie wigilijne. Zaczynamy od tradycji angielskich z ciasteczkami Mince Pies i grzanym winem, po którym odbywa się tradycyjne nabożeństwo bożonarodzeniowe. Potem jest część polska z prezentacją naszych tradycji, śpiewaniem kolęd i po dzieleniu się opłatkiem smakowaniem wigilijnych potraw. To pierwsze spotkanie w 2008 roku było transmitowane na żywo w BBC North West Tonight, więc dzieliliśmy się naszymi tradycjami z całym regionem.
Od 1 września 2011 roku organizujemy cotygodniowe spotkania w czterech blokach: są to spotkania o filmach (projekcje polskie jak i zagraniczne), o książce, wolontariacie oraz forum polonijne.
Jak można dowiedzieć się o waszych spotkaniach? Czy ogłaszacie się gdzieś?
Mamy listę mailowa, wiec jeśli ktoś chce to może się dołączyć. Wysyłamy informacje do wszystkich na zasadzie subskrypcji. Wystarczy wysłać swojego emaila na adres info@merseysidepolonia.com . Zapraszamy do polubienia naszej strony na facebook’u czy też podążaniu za komentarzami na twitterze.
Czy jest Pani zadowolona z dotychczasowych osiągnięć? Czy ma Pani jakieś marzenia, które chciałaby tutaj zrealizować?
To moje życie tutaj za każdym razem mnie zaskakuje. Gdyby ktoś powiedział mi 5 lat temu, że będę coś takiego robić to bym nie uwierzyła. Gdyby ktoś powiedział mi 15 lat temu, że będę tu w Anglii, to też bym nie uwierzyła. To takie trochę podejmowanie inicjatywy z tego, co się wokół dzieje. Nigdy nie myślałam o zakładaniu organizacji tutaj, a taka rzecz się zdarzyła i to jest niesamowite. Moim marzeniem jest, żeby powstało w Liverpool takie miejsce integracyjne, może nie tylko dla Polonii, gdzie można by było przyjść i poczuć tej kultury, takiej swojskiej, ale też takiej, że chciałoby się kogoś znajomego z Anglii przyprowadzić i pochwalić się. Swojego miejsca nie mamy. Na razie zajmujemy się rozwijaniem organizacji, a jak się polepszy finansowo to znajdziemy też i miejsce.
Czym zajmuje się Pani na codzień?
Gdy zaczęłam pracować z polonią, to miałam również kontakt z Urzędem Miasta. Rozmawiałam z urzędnikami o problemach polonii. Oni zdecydowali się zrobić badania, jak wygląda sytuacja z mieszkańcami z państw, które weszły do UE po 2004 roku. Okazało się, że są problemy z językiem angielskim, z dostępem do lokalnych służb, brakiem informacji, problemy z zatrudnieniem. W związku z tym oni postarali się o fundusze w Home Office, a mnie zatrudnili, żebym pracowała z lokalnymi społecznościami Europy Wschodniej jako Community Cohesion Development Officer. Jest to praca, która polega na współpracy i integracji miedzy mniejszościami. Dla mnie bardzo ważne jest, żeby prowadzić Merseyside Polonia,. Chodzi bowiem o to, żeby pomagać i zrozumieć jak to wygląda dla mniejszości, a moja praca w Urzędzie jest na innym poziomie, z innej perspektywy. Dobrze więc, że mam dwa punkty widzenia, bo to pomaga lepiej zrozumieć sytuację, w jakiej są ludzie i społeczności. Dużo pracuję z różnymi służbami, szczególnie z policją. Staramy się tworzyć wspólnie eventy tj: Międzynarodowy Dzień Kobiet, Dzień Dziecka, International Migrant Day. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że mogą uzyskać pomoc.
Skąd Pani czerpie siły, żeby oprócz pracy zawodowej robić tyle innych rzeczy w życiu?
To jest tak, że jestem bardzo natchniona sukcesem tego, co już osiągneliśmy i zapałem innych osób, które są zaangażowane w nasze spotkania. Często poznaję tylu miłych ludzi, tyle serdecznych słów otrzymuję od nich na temat tego, co robimy i mam poczucie, że ja tym żyję. Często wracam zmęczona po pracy, potem idę na spotkanie Merseyside Polonia i to spotkanie właśnie jest taką realizacją siebie. Dawanie szansy młodym osobom, wolontariuszom, też jest czymś ważnym, bo zdaję sobie sprawę, że czasem ich życie nie jest proste. Ja nie jestem w stanie zapewnić im pracy, lepszego domu czy lepszych sąsiadów, ale mogę dać im taki czas, kiedy czują, że mogą jakiś kawałek siebie, swojego życia też zrealizować i to jest dla nich coś ważnego.
Mam też takie poczucie, że z tego dzielenia się tym, co ja mam, tak naprawdę dostaję o wiele więcej. Dużo pracuję z grupą wolontariuszy. Spotykamy się po to, żeby wypracować taka grupę ludzi, którzy wezmą odpowiedzialność za swoje obowiązki. Uważam, że najlepiej zacząć uczyć się w działaniu. To nie jest tak, że wszystko jest zawsze doskonałe, ale uczymy się, ich umiejętności się wyrabiają. To co robimy jest potem lepiej zorganizowane.
Dziękuję Pani bardzo za rozmowę.
Dziękuję również.
Z Małgorzatą McKane rozmawiała Anna Warda
