W jakim celu mamy zbierać na emeryturę, skoro większość ludzi w wieku produkcyjnym nie dożyje chwili nabycia pełni uprawnień?
W Polsce od dłuższego czasu wielu politykierów mówi o koniecznych zmianach w systemie emerytalnym. Trzeba przyznać, że słusznie, bo wprowadzony wiele dekad temu system zabezpieczenia na starość, jest nieskuteczny i przestarzały. Od kilkunastu już lat podejmowane są nieśmiałe starania o naprawienie systemu, który przypomina piramidę finansową. Każdy pracujący w Polsce musi płacić składki emerytalne, ale niekoniecznie musi otrzymać cokolwiek po zakończeniu pracy; co więcej z podatków corocznie dopłaca się miliardy złotych, aby ZUS nie stracił płynności finansowej. Czy ktoś zatem może wskazać różnicę pomiędzy piramidą finansową, a ZUS-em? Państwo stoi tutaj w roli szulera i zarazem gwaranta wypłaty, rękami politykierów pożycza pieniądze emitując obligacje, aby mięć na bieżące rozrachunki. Każdy przedsiębiorca, który stworzy podobny mechanizm prędzej czy później trafi do więzienia, ale w przypadku instytucji państwowych trudno wskazać jednego winnego, dzięki czemu system się rozrasta i pożera większą część zgromadzonych środków, czyli w końcu zaczyna pożerać sam siebie.
Czy istnieje jakiekolwiek wyjście w tej piramidy? Tak, bankructwo. Proszę się uważnie przyjrzeć wydarzeniom w Grecji. Nie ma powodów do paniki, krach nie nastąpi tak szybko, potrzebujemy jeszcze kilku lat, aby osiągnąć dno, a wówczas nawet ciężka praca nie uratuje nas od nędzy, biedy i upodlenia. Teraz warto się cieszyć Euro i innymi igrzyskami, bo człowiek coś musi mieć z tego życia, nawet jeżeli finał będzie nieciekawy.
Na koniec. Wszyscy Polacy po cichu liczą, że im się uda, jakoś „dociągną” do emerytury i będą mogli się urządzić, ale co będzie, gdy zabraknie gwarantowanego przez państwo świadczenia? Nasz kraj rozwija się w całkowicie przypadkowy sposób, podobnie przypadkowo kiedyś zbankrutuje i niestety nie pomogą OFE czy ZUS, a i nawet modły, jednym wyjściem pozostanie wyjazd lub wcześniejsza praca poza granicami kraju i odkładanie zarobionych środków na czarną godzinę. (Całkowicie poza dyskusją pozostawiam sytuację, w której światowy system monetarny upadnie, gdyż wówczas zebrane środki będą mniej warte niż papier toaletowy.)
P.S. Większość obecnie żyjących dwudziestolatków i trzydziestolatków nigdy nie zostanie beneficjantami „społecznego dobra” (czytaj: emerytury), gdyż wcześniej lub później zostanie wykończona przez wciąż „rozwijającą się” służbę zdrowia lub też umrze w pracy. Współczesne niewolnictwo nie polega już na odbieraniu szansy rozkoszowania się wolnością, a obiecuje wolność za życia pod warunkiem opłacania składek, których nigdy nie odzyskamy, a na które musimy pracować bez przerwy aż po grób.
