
Na alarm biją organizacje zajmujące się pomocą bezdomnym w Greater Manchester.
Według fundacji „Barnabus” ilość osób, które zyją na ulicach znacznie się zwiększyła i już teraz instytucja ta pomaga tygodniowo aż 600 osobom, z których około 25% to ludzie, którzy stracili w ostatnim czasie pracę.
Nie jest tajemnicą, że wszelkie oszczędności budżetowe zawsze najbardziej dotykają tych z najcięższą sytuacja materialną, ale według organizacji pomagających bezdomnym, te dotyczące cięć w housing benefit mogą wywołać sytuację, że coraz więcej ludzi może znależć się na ulicach. A liczby nie kłamią – w porównaniu z zeszłym rokiem, aż 10% więcej osób zostało uznanych oficjalnie za bezdomnych.
Dla dyrektora „Barnabusa”, Petera Greena, wytłumaczenie jest bardzo proste: według niego nędza z jaką zmaga się coraz więcej ludzi jest winą obecnego rządu, który skupia się wyłącznie na poszukiwaniu oszczędności wśród ubogich, przez co w konsekwencji ludzie tracą miejsce do życia. W najgorszej sytuacji w takich wypadkach są ludzie bez rodzin, dla których jedynym wyborem jest uliczna egzystencja.
Innego zdania jednak jest rzecznik Department of Work and Pensions (Ministerstwo Pracy) – dla niego cięcia w housing benefit są konieczne do tego, aby zachować sprawiedliwe relacje pomiędzy bezrobotnymi i zatrudnionymi – ci na zasiłkach nie mogą żyć w lepszych warunkach niż ci, którzy ciężko na swoje utrzymanie pracują. Według niego, dla większości osób bezdomność nie jest jedynym wyjściem, gdyż rząd brytyjski oferuje pod pewnymi warunkami, ochronę w postaci pokrywania różnicy między poprzednią, wyższą stawką housing benefit, a zredukowanymi obecnie obowiązującymi wartościami tego zasiłku.
Nie da się jednak ukryć, że całościowo poziom życia w Wielkiej Brytanii spada i następuje ubożenie społeczeństwa, zwłaszcza w dużych miastach. Ci, których nie stać na posiadanie domu czy wynajmowanie mieszkania, znajdują się w coraz gorszej sytuacji, gdyż zamykane są także hostele dla bezdomnych, tak jak na przykład Direct Access Hostel dla mężczyzn w Manchesterze.
Tak jak zupełnie rozumiem zastrzeżenia co do całego systemu pomocy socjalnej, z którego w dużej mierze korzystają osoby niekoniecznie najbardziej potrzebujące i rozumiem starania rządu dotyczące weryfikacji zasad i stawek pomocy państwowej, jednak mam wrażenie, że w pewnym sensie wylewane jest dziecko z kąpielą i przy okazji walki z nadużyciami, po kieszeni dostają ci, którzy faktycznie z różnych względów tego ratunku finansowego potrzebują.
Czy tego chcemy czy nie, w społeczeństwie znajdują się ludzie, którzy nie dają sobie w życiu rady i trzeba im pomagać (nie wyręczać), aby mogli wziąć sprawy w swoje ręce. Obecne statystyki dotyczące bezdomności pokazują, że rząd konerwatystów niekoniecznie zdaje sobie z tego sprawę i za cenę desperackiego ratowania gospodarki, wielu osobom odbierane są środki do godnego życia. Ciekawe kiedy pan premier i jego ludzie zaczną szukać równości i sprawiedliwości wśród bankierów i tych, którzy do obecnego kryzysu ekonomicznego doprowadzili. Mam wrażenie, że to zapytanie pozostanie wyłącznie retorycznym.
Źródło: BBC News, directgov.uk, sxc.hu, własne
nbsp; Na alarm biją organizacje zajmujące się pomocą bezdomnym w Greater Manchester.
